Dawno, dawno temu, mieszkając przez dwadzieścia lat w małej miejscowości na krańcu świata miałam wypracowane zdanie na każdy temat. W takich miejscowościach szybko przyzwyczajasz się do zastanego porządku rzeczy. Czerpiesz wiedzę o świecie od swoich przodków. Wierzysz, że starsi wiedzą lepiej. Bo coś przeżyli. Coś widzieli. Czegoś doświadczyli. Nie weryfikujesz ich poglądów. Nie sprawdzasz, czy na pewno mają rację. Nie kwestionujesz ich dorobku. Nie masz dostępu do pluralistycznych sposobów myślenia. Utwierdzasz się, więc w swoich, a raczej w  cudzych poglądach, z którymi na co dzień masz do czynienia.

Wszędzie szukasz potwierdzenia tego, w co wierzysz.

Nie interesuje cię, że możesz się mylić. Mylą się ci, którzy mają inne zdanie. Którzy wybrali inną drogę. Którzy wyszli poza szereg.

Małe miejscowości rzadko akceptują odmienność. Obca im tolerancja. Wolność słowa. Wolność robienia tego, co się chce. Tego, czego nie robią inni. Tego, czego nie rozumieją inni. Ja też przez bardzo długi okres w swoim życiu posługiwałam się stereotypami. Uprzedzeniami. Przekonaniem, że to ja mam rację. Alternatywne punkty widzenia, to zawsze jakiś rodzaj zagrożenia dla ugruntowanych w swoim życiu poglądów. Konieczność ponownej ich weryfikacji. Konieczność zadania sobie pytania, czy aby na pewno się nie mylę. Dlatego unikasz tego, co zachwiałoby fundamentami twojego światopoglądu.

– I właśnie tu z pomocą przychodzą stereotypy. Pomagają uprościć sobie życie. Wizję świata. Wizję innych ludzi.

Żyjąc w takich miejscach, szybko budujesz stereotypy. Budujesz je na pojedynczych historiach. Pojedynczych przypadkach. Pojedynczych wypowiedziach. Stereotypy dają ci poczucie bezpieczeństwa. Zamykają cię w mydlanej bańce, gdzie nie grozi ci styczność z rzeczywistością. Uczą, żeby nazywać głupim to, czego nie rozumiesz.

Nazywasz głupim to, czego nie rozumiesz, choć tak naprawdę nigdy nie próbowałeś tego zrozumieć.

Coś, z czym nie masz styczności zawsze będzie wydawało ci się głupie. Niezrozumiałe. Nieakceptowalne. To, co oglądasz z daleka zawsze będzie wydawało się groźne. To, do czego boisz się podejść będzie zawsze będzie wydawało się niedostępne. To, o czym nic nie wiesz, zawsze będzie budziło brak zaufania.

– A może to właśnie wiedza powoduje, że nie ufamy mniejszościom?

Wszystko zależy od tego, co nazywasz wiedzą. Skąd ją czerpiesz. Czy wiedzą nazywasz to, co zobaczysz w telewizji. Czy wiedzą nazywasz, to co przeczytasz  w internecie. Czy wiedzą nazywasz to, co usłyszysz od innych ludzi. Próbowałeś kiedyś czerpać wiedzę u jej źródła? Tam, gdzie jest najbardziej prawdziwa. Najbardziej sprawdzona. Najbardziej rzetelna. Jeśli chcesz wiedzieć coś o ludziach, których nie znasz, idź i zapytaj ich. Jeśli chcesz wiedzieć coś o ludziach, których się boisz, idź i zapytaj ich. Jeśli chcesz wiedzieć coś o ludziach, których nie akceptujesz, idź i zapytaj się ich. Jeśli tego nie zrobisz, zawsze będą wydawać ci się głupi.

Głupie jest to, z czym nigdy się bezpośrednio nie spotkałeś.

Homoseksualiści, muzułmanie, ciemnoskórzy. Ludzie, których widzisz w telewizji, ale których nigdy nie widziałeś na żywo. Masz o nich wyrobione zdanie, choć nigdy nie zamieniłeś z nimi ani słowa. Wiesz o nich wszystko, choć nigdy nie wysłuchałeś historii żadnego z nich. Nie potępiam cię. Bo byłam taka sama. Dopóki nie zamieszkałam w miejscu, gdzie spotykałam się z odmiennością na każdym kroku. Dopóki nie poznałam ludzi, których wcześniej w jakiś sposób dyskryminowałam. Dopóki wielu z nich nie stało się moimi przyjaciółmi. Dopóki nie okazało się, że wcale nie różnią się ode mnie tak bardzo, jak myślałam. Że mają podobne życie. Podobne problemy. Podobne marzenia. Podobną potrzebę bycia kochanym i akceptowanym.

Dziś nie mam wypracowanego zdania na każdy temat. I nie chcę go mieć. Nie chcę już żyć w mydlanej bańce, w której jest wygodnie. Dziś nie odwracam się plecami od tego, co jest inne. Nieznane. Niezrozumiałe. Dziś jeśli nie rozumiem, to pytam.

Przeczytaj też: Nie pytam bo wiem lepiej