Zawsze wydawało mu się, że nigdy nie zrobiłby czegoś takiego. Mógłby przysiąc na wszystkie świętości, że nigdy by się do tego nie posunął. Był pewien, że takie rzeczy robią inni. Ale nie on. Łatwo było tak mówić, dopóki nie stanął z tym twarzą w twarz. Dopóki nie poczuł smaku pokusy. Dopóki nie zdał sobie sprawy, że jest tylko człowiekiem.

Nigdy – najbardziej przekłamane słowo świata.

– Nigdy bym cię nie zdradził.

A potem zdradzasz. Bo brak seksu. Bo brak rozmów. Bo nuda. Rutyna. Bo brak tego czegoś.

– Nigdy nie wybaczyłabym ci zdrady.

A później wybaczasz. Bo dzieci. Bo kredyt. Bo pies. Bo tyle lat razem. Bo wciąż kochasz.

– Nigdy bym nikogo nie zabił.

A potem zabijasz w obronie własnej. Albo zabijasz w obronie bliskiej ci osoby.

– Nigdy nie będę alkoholikiem.

A później zostawia cię żona. Zostajesz bez dachu nad głową. Odwracają się od ciebie znajomi. Zostajesz sam bez perspektyw na lepsze życie.

– Nigdy nie będę taki, jak mój ojciec.

A potem popełniasz te same błędy. Wypowiadasz te same słowa. Traktujesz swojego syna w ten sam sposób.

Nigdy – zawsze wraca.

– Ilekroć się czegoś wyrzekasz, pozostajesz z tym na zawsze.

Fenomen słowa nigdy. Nigdy tego nie zrobię. Nigdy tego nie powiem. Nigdy się do tego nie przyznam. Nigdy więcej. Nigdy jest jak fatum. Nigdy zawsze wraca. Im bardziej zarzekasz się, że nigdy czegoś nie zrobisz, tym bardziej pewne, że to kiedyś zrobisz. Sądzisz, że znasz siebie. Że nie mógłbyś przekroczyć pewnych granic. Gówno prawda. Siedzisz sobie teraz w zacisznym kąciku i myślisz, że jesteś w stanie realnie ocenić, jak zachowałbyś się w każdej sytuacji. Bzdura. Zapominasz dodać do tego takie czynniki, jak emocje, pragnienia, tęsknoty, ambicje, kompleksy, żądze. Zapominasz, że życie samo w sobie jest nieprzewidywalne. Że to życie weryfikuje, do czego jesteś zdolny.

Nigdy – nie wiesz.

– Puchatku, jak ty nie oglądasz telewizji, to nie wiesz, co się dzieje na świecie.

– Jak to? Wyglądam przez okno i wiem.

Ty też wyglądasz przez okno swoich czterech ścian i myślisz, że wiesz. Wiesz, jak się zachowasz, gdy zaczniesz być prowokowany przez atrakcyjną osobę właśnie wtedy, gdy w twoim związku pojawi się kryzys. Wiesz, jak się zachowasz, gdy rodzina będzie cię potrzebować właśnie wtedy, gdy zaproponują ci w pracy awans twojego życia. Wiesz, jak się zachowasz, gdy dowiesz się, że jesteś nieuleczalnie chory właśnie wtedy, gdy w twoim życiu nareszcie zacznie się układać. Nonsens. Nic nie wiesz. Nie wiesz, do czego jesteś zdolny dla kasy, kariery i seksu. Teraz mówisz, że nic dla ciebie nie znaczą. Dopóki nie zaistnieje możliwość.

Nigdy – tacy jak inni.

Oburzasz się, jak inni mogli zrobić coś takiego. Ty nie mógłbyś tego zrobić. Nigdy byś tego nie zrobił. Jak można zrobić coś takiego? To przecież okropne. To przecież bezczelne. To przecież poniżej poziomu. To nie mieści się w twojej głowie. To nie mieści się w twoim kodeksie etycznym. Nie mieści się w twoich zasadach. Bo ty masz zasady. Których nigdy byś nie złamał. Za żadne skarby Emiratów. Za żadne pieniądze Gates’a. Za Chiny ludowe. Patrzysz więc z pogardą na ludzi, którzy przekraczają granice, których ty byś nie przekroczył. Nie interesują cię powody. Nie interesują cię okoliczności. Nie interesuje cię ludzkie dramaty.

– Nigdy nie dałabym dupy za kasę.

– Tak? A gdybyś wiedziała, że ta kasa może uratować życie twojemu bliskiemu?

– Ja bym się nie wahała. Gdyby pilnie byłaby mi potrzebna gruba kasa na operację mojego dziecka, ja to bym siebie nawet na organy sprzedała, a co dopiero, gdyby jakiś facet zaproponowałby mi milion złotych za jedną noc z nim.

Przypomina mi się scena z filmu Niemoralna propozycja, w którym John Gage (Robert Redford) proponuje milion dolarów za jedną noc z żoną Davida Murphy’ego (Woody Harrelson). Tam też padały piękne słowa o miłości i o ludziach, których nie można kupić za żadne pieniądze. Aż do chwili, gdy małżonkowie dali się porwać wizji uwolnienia się od beznadziejnej sytuacji finansowej, w jakiej się znaleźli. Im też wydawało się, że nigdy nie zgodziliby się na taki układ. Do momentu, gdy padła realna propozycja.

Nigdy – nie ufaj.

Nie ufam tym, którzy mówią nigdy. Nie ufam sobie, gdy mówię nigdy. Przestałam mówić nigdy, gdy chcę czegoś uniknąć. Zaczęłam mówić nigdy, gdy chcę czegoś na przekór. Uśmiecham się pod nosem, gdy ktoś wypowiada magiczne nigdy. Wiem, że się na tym przejedzie tak, jak i ja się na tym wiele razy przejechałam. Wiem, że pewnego dnia pożałuje tej pewności siebie. Że nabierze pokory do życia tak, jak i jej nabrałam. Bo kiedy jesteś pod wpływem emocji, strzelasz nigdy, jak z armaty. Wrzucasz nigdy do jednego worka. Kiedy ochłoniesz, widzisz nigdy z innej perspektywy. Wtedy nigdy przestaje mieć taką moc, jaką miało jeszcze pięć minut temu. Wtedy okazuje się, że nigdy staje się bezużyteczne. Nigdy jest blokadą w twoim życiu. Nigdy cię ogranicza.

Nigdy – nie jesteś taki sam.

– Tylko krowa nie zmienia poglądów.

Skąd wiesz, kim będziesz jutro. Co wydarzy się jutro. Co zrobisz jutro. Skąd wiesz, w jakiej znajdziesz się sytuacji. Co się przydarzy. Jak zachowają się wobec ciebie osoby z twojego otoczenia. Skąd wiesz, ile zostanie ci jutro życia. Zamiast mówić: nigdy bym tego nie zrobił, rozsądniej byłoby powiedzieć: dzisiaj bym tego nie zrobił. Jutro jest wielkim znakiem zapytania.

Przeczytaj też: Powinieneś. Nie znam takiego słowa.