Chcesz dogodzić innym. Chcesz zadowolić innych. Chcesz sprawić im przyjemność. Dziwisz się, że nikt nie skacze z radości. Nikt nie dziękuje. Nikt nie chwali twojej wspaniałomyślności. Nikt nie chwali cię za twoje wysiłki. Za poświęcony czas. Energię. Twierdzisz, że zrobiłeś to bezinteresownie. A jednak czujesz ukłucie złości, że nie otrzymałeś oczekiwanej zapłaty. Zapłaty w formie wdzięczności.

Nikt ci nie kazał.

– Nie musiałeś tego robić. Nikt ci nie kazał. Nie oczekuj fanfar.

Ktoś dał ci coś za darmo, choć to nie prosiłeś. Ktoś wyświadczył ci przysługę, choć o to nie prosiłeś. Ktoś zrobił ci niespodziankę, choć o to nie prosiłeś. Skoro nie prosiłeś, to nie ma mowy o wdzięczności. Przecież nie będziesz wdzięczny za to, że ktoś był na tyle głupi, żeby zrobić dla ciebie coś, czego nie potrzebujesz. Oczywiście, że nie będziesz. To nie twój problem. Było tego nie robić. Było zapytać. Było się domyślić. Nie będziesz za nic dziękować. Nie będziesz nikomu za to stóp całować. Not your business.

I tak to za mnie zrobisz.

– Nawet szklanki po sobie nie umyje, tylko wstawia do zlewu i idzie sobie.

Ktoś zrobił coś za ciebie? Traktujesz to jako oczywistość. Jako czyjś obowiązek. Należy ci się, jak psu kiełbasa. Łatwo przyzwyczaić się do czyjejś dobroci, gdy ma się ją na wyciągnięcie ręki. Łatwo wykorzystywać czyjąś dobroć, gdy ktoś wyręcza cię na każdym kroku. Łatwo wykorzystywać czyjąś dobroć, gdy ktoś nie protestuje. Dlatego odbierasz ją jako stały element. Jako normalny porządek rzeczy. Jako coś, czego nie trzeba zmieniać. Za co nie trzeba dziękować. Czego nie trzeba doceniać. Skoro ktoś dobrowolnie stawia się w pozycji świętej Teresy, to zasady gry są jasne. Wyciskasz cytrynę do końca. Bez skrupułów. Bez zawahania. Bez wstydu. Skoro jest na to milczące przyzwolenie, to nie ma powodu, by mieć wyrzuty sumienia.


Czujesz, że ktoś wykorzystuje lub nadużywa twojej pomocy? Napisz!


Nie umiem dziękować.

– Niektórzy ludzie są w takim szoku, że ktoś im daje coś za darmo, że jedyne, co potrafią zrobić, to wziąć i uciec, bo nie wiedzą, jak się zachować.

Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Tak zwykła mawiać moja babcia. I coś w tym jest. Wszystko w mniejszym lub większym stopni wynosisz z domu. To, czego nie praktykujesz w dzieciństwie, stanie ci jak ość w gardle wiele lat później. Jeśli w twoim domu nigdy się za nic nie dziękowało, to prędzej zakrztusisz się śliną, niż przyniesie ci ona na język słowo dziękuję. Dlatego potrafisz wziąć to, co ktoś ci daje i bez słowa odwrócić się na pięcie. Potrafisz wyssać czyjąś energię i nie pozostawić żadnych resztek. Potrafisz powiedzieć, że nie umiesz inaczej.

Przeczytaj: Nie umiem. Nie potrafię.

Bezinteresowność na sprzedaż.

– Czasami łatwiej byłoby wziąć swoją dobroć, spakować do worka i wyrzucić na śmietnik pod blokiem. Zaoszczędziłoby to czasu i nerwów.

Twierdzisz, że robisz coś bezinteresownie, a jednak na każdym kroku czekasz na podziękowania. Pochwały. Chcesz, by twój gest był zauważony. Doceniony. Podziwiany. Chcesz, żeby bili ci brawa. Mówili, jaki jesteś cudowny. Ile od siebie dajesz. Wystawiasz swoją bezinteresowność na sprzedaż. Czekasz kto da więcej. Chcesz utworzyć sytuację zależności. Transakcję wiązaną. Układ coś za coś.

– Jeśli pozbywasz się tego, co jest ci zbędne, dlaczego to takie ważne, aby ktoś ci za to dziękował? Przecież zabierając to, czego nie chcesz, ktoś odciąża cię od kłopotu, co z tym zrobić. Zastanów się, czy chcesz pomagać, żeby pomóc, czy żeby słuchać wyrazów wdzięczności.

Jeśli coś komuś oddajesz, bo jest ci zbędne, to ty podziękuj za to, że ktoś chce to od ciebie zabrać. Nie po to dajesz coś za darmo, żeby dostawać coś w zamian. Jeśli chcesz dostać coś w zamian, określ się zanim coś zaoferujesz. Wtedy sytuacja jest uczciwa. Jeśli jednak spodziewasz się, że ktoś rzuci ci się na szyję z radości, dostając coś od ciebie za darmo, to się przeliczysz. Chyba, że oddasz komuś najnowszego MacBooka.

Nikt nie szanuje tego co dostaje za darmo.

– Darowane rzeczy lub przysługi mało kto ceni, bo jesteśmy nastawieni na zdobywanie.

Czasem coś, co kosztuje grosze sprawia większą satysfakcję, niż to, co dostaje się za darmo. Satysfakcję, że udało się coś takiego zdobyć. Dlatego uwielbiamy promocje. Porównywarki cen. Outlety. Second handy. Allegro. OLX. Dlatego uwielbiamy się targować. Negocjować. Spotykać się w pół drogi.

Dlatego jeśli chcesz zrobić coś bezinteresownie, nie oczekuj wdzięczności. Jeśli coś komuś oddajesz lub wyświadczasz przysługę, a oczekujesz za to wdzięczności, to nie rób tego wcale. Albo jasno sprecyzuj warunki zanim zaczniesz to robić. Może się okazać, że ktoś nie będzie w stanie ich spełnić. Lub nie będzie miał na to ochoty.

Perspektywa bycia wdzięcznym może przytłaczać. Ludzie nie lubią być dłużnikami. Nie lubią się rewanżować. Nie lubią mieć poczucia, że muszą oddać to, co otrzymali. Oczekiwanie przesadnych gestów wdzięczności może być dla obdarowanego upokarzające. A przecież w wielu przypadkach samo przyjęcie pomocy wymaga odwagi.

Może się też okazać, że to ty stracisz zainteresowanie wyświadczaniem komuś przysługi, która nie przyniesie ci oczekiwanej formy wdzięczności. Może się okazać, że ktoś nie potrzebuje tego, co masz do zaoferowania. Że twoja pomoc pozostanie niezauważona. Która tak naprawdę nie przyniesie nikomu żądnego pożytku. Bo to, co wydaje ci się mieć ogromną wartość, dla kogoś może nie znaczyć nic.

Dajesz to co chcesz otrzymać.

Kiedyś przeczytałam takie zdanie, że najczęściej dajesz innym to, co sam chciałbyś otrzymać. Robisz dla innych to, co chciałbyś, żeby ktoś dla ciebie zrobił. Mówisz do kogoś coś, co sam chciałbyś usłyszeć. A potem dziwisz się, że ktoś nie reaguje z takim entuzjazmem, jakiego się spodziewałeś. Jeśli patrzysz się na kogoś przez pryzmat swoich potrzeb, to twoja pomoc nie usatysfakcjonuje ani tej osoby, ani ciebie. Bo ten ktoś zawsze będzie czekał na coś innego. A ty zawsze będziesz się zastanawiał, co robisz nie tak.

Większość pomagających pomaga sobie.

 Jeśli robisz coś dobrego, to w pierwszej kolejności robisz to dla siebie. Dajesz minimum, oczekujesz maximum. Pomoc polega na niesieniu dobra, a nie zbieraniu zasług. W pomocy chodzi o przekazywanie dobra dalej i pamiętaniu, że dobro nie zawsze wraca z tego źródła, z którego się spodziewasz.

W życiu nie wszystkie niespodzianki są udane. Nie wszystkie prezenty są trafione. Nie wszystkie przysługi są potrzebne. Jeśli to ty jesteś obdarowanym, to pamiętaj, że ktoś poświęcił swój czas po to, żeby wywołać uśmiech na twoich ustach. Żeby zobaczyć radość w twoich oczach. Żebyś dostrzec kawałek szczęścia na twojej twarzy. Czasami wystarczy jedno spojrzenie. Czasami wystarczy jeden uśmiech. Czasami wystarczy jedno przytulenie. Czasami wystarczy jedno słowoDziękuję. Dla jednej osoby niewiele to znaczy. Dla drugiej znaczy wszystko.


Dziękuję Ci za przeczytanie tego tekstu! Jest mi niezmiernie miło, że poświęciłeś na to kilka minut swojego cennego czasu. Jeśli to, co przeczytałeś podobało ci się lub nie podobało ci się chętnie przeczytam Twoją opinię, jeśli znajdziesz kolejną minutę, aby napisać do mnie na adres kontakt@katemucha.pl.

Jeśli masz jeszcze kilka minut w zapasie, zapraszam do lektury tego tekstu: Domyśl się o co mi chodzi.