Boisz się samotności, bo kojarzy ci się z porażką. Boisz się być sam, bo to synonim cierpienia. Boisz się być opuszczonym, bo życie bez ludzi pozbawione jest sensu. Dlatego tracisz humor, motywację i chęć do robienia czegokolwiek, gdy zdajesz sobie sprawę, że naprawdę jesteś sam. Nagle przestałeś być popularny, przestałeś być w centrum zainteresowania, przestałeś być ważny. Głowisz się, co zrobiłeś źle. Co powiedziałeś nie tak. Kto mógł odebrać twoje intencje w odwrotny sposób. Tracisz czas na analizowanie przeszłości, zamiast zastanowić się, co samotność chce ci powiedzieć o tobie i o twoim życiu.

Społeczny wymóg.

– Czy doczekam się kiedyś twojego wesela? Czy doczekam się kiedyś wnuków?

Ponieważ życie w stadzie uwarunkowane jest społecznie, samotność wciąż traktuje się jako negatywny przejaw braku integracji. Jako wyłamanie się z powszechnie przyjętego schematu życia. Dlatego wolisz wejść w związek z kimkolwiek tylko po to, żeby wpasować się w obowiązujące konwenanse. Żeby nie być gorszym. Żeby uciszyć kłopotliwe pytania. Żeby przestać czuć zażenowanie faktem, że jesteś singlem. Wolisz tkwić w toksycznej relacji, niż uwierzyć, że mógłbyś prowadzić satysfakcjonujące życie w pojedynkę. Boisz się, że powrócą pytania. Że powróci presja. Powróci nacisk ze strony rodziny, bo przecież w końcu musisz się kiedyś ustatkować. Bo tak jest od zawsze. I tak powinno być. Nawet kosztem twojego szczęścia. Musisz wypełnić swoją rolę. Musisz spełnić społeczne oczekiwania. Pierwszym pytaniem, które słyszę, gdy mówię, że mam brata jest:

– A twój brat ma dziewczynę?

Tak, jakby posiadanie dziewczyny lub chłopaka było najważniejszym wyznacznikiem cudzej wartości. Choć od jakiegoś czasu mocno propaguje się kult singli, pozostawanie bez partnera w dalszym ciągu budzi zdziwione spojrzenia. Znak zapytania na twarzy. Nieme pytanie: co jest nie tak? Decyzja o postawieniu innych priorytetów w miejscu związku odbierana jest jako wymówka przed przyznaniem się do klęski na polu uczuciowym.

Na początku słyszysz: kiedy będziesz miał chłopaka/dziewczynę? Później słyszysz: kiedy ślub? Później: kiedy dziecko? Później: kiedy drugie dziecko? Później: kiedy wnuki? Tak, jakby nie istniały w życiu inne priorytety.

Społeczny ban.

Drugim przejawem postrzegania cię w kontekście alienacji społecznej jest brak grona znajomych. Jeśli masz niewielu znajomych, na pewno jest z tobą coś nie tak. Powinieneś czuć się gorszy. Niedoceniony. Niespełniony. Powinieneś czuć, że zostałeś zepchnięty na bok. Bo przecież to nie twój wybór, że jesteś sam. To wybór innych, że nie chcą być z tobą. Twoje życie jest nic niewarte, jeśli w piątek wieczorem nie zostałeś zaproszony na żadną domówkę, jeśli w sobotę wieczorem nie pokazałeś z nikim w pubie, jeśli niedzieli rano nie spędziłeś na brunchu w modnej kawiarni. Dlatego skupiasz się na tym, co tradycyjnie przyjęte. Sylwester, urodziny, wakacje. Musisz koniecznie znaleźć kogoś, z kim je spędzisz. Wolisz spędzić je z byle kim, niż samemu. Wolisz nudzić się z kimś jak mops, niż spędzić świetny czas we własnym towarzystwie.

– Myślałem, że najgorsze w życiu, to być samotnym. Tak nie jest. Najgorsze w życiu to być z ludźmi, którzy sprawiają, że czujesz się samotny.

Samotność w tłumie.

Znasz ten tekst? Po śmierci Robin’a Williams’a obiegł cały świat. Dał do myślenia wszystkim, którzy w jakiś sposób czuli się samotni. Uświadomił im, że gorsze od bycia samemu jest bycie z ludźmi, którzy cię nie rozumieją, nie wspierają, nie akceptują. To właśnie samotność wśród ludzi sieje większe zniszczenie w człowieku. Zostawia głębsze rany. Zabija duszę. Możesz mieć dziesiątki przyjaciół. Setki znajomych. Tysiące ludzi dookoła siebie. A mimo to czuć się samotny. Możesz spędzać z nimi godziny, tygodnie, lata, a jednak czuć, że czegoś ci brakuje. Samotność to nie to, co otrzymujesz od życia. Samotność to nie coś, na co jesteś skazany. Samotność to twoja postawa.

Samotność jest przyjemnością dla tych, którzy jej pragną i męką dla tych, co są do niej zmuszeni.

Nikt cię nie zmusza do samotności. To ty zmuszasz siebie, żeby wierzyć, że jest karą, a nie błogosławieństwem. Życie samemu nigdy nie jest gorsze czy lepsze od życia w związku lub w gronie przyjaciół. Jest po prostu inne.

Życie samemu jest jak…

Życie samemu jest jak glina. To od ciebie zależy, jaki kształt mu nadasz. Możesz ulepić bezkształtną bryłę lub imponujące naczynie. Życie samemu jest jak kilka monet, które otrzymałeś. Możesz zakopać je w ziemi na czarną godzinę lub możesz je zainwestować, aby się mnożyły. Życie samemu jest jak czas, który masz w swoich dłoniach. Może być twoim sprzymierzeńcem albo twoim wrogiem. Życie samemu jest jak dzień, który masz do przeżycia. Możesz go przeżyć, myśląc tylko o tym, żeby się jak najszybciej skończył albo możesz go przeżyć, marząc aby się nigdy nie skończył. Samotność otwiera ci wiele drzwi. Daje ci możliwości rozwoju. Daje niezależność. Samotność daje ci czas, żeby pomyśleć.

Wszystko jest po coś.

– Okres samotności w naszym życiu powinniśmy potraktować jako prawdziwy dar.

Samotność powtarza się co jakiś czas właśnie po to, żebyś mógł zweryfikować, jaką wartość ma twoje życie. Czy obrałeś właściwy kurs. Czy to, co robisz prowadzi cię do miejsca, w którym chcesz być. Czy ludzie, z którymi jesteś są tymi, którzy ładują cię pozytywnie, czy może są tymi, którzy wysysają z ciebie całą energię. Pomyśl. Czy mógłbyś pozwolić sobie na jakąkolwiek autorefleksję, gdybyś przez cały czas otoczony był tłumem ludzi? Gdybyś przez cały czas musiał słuchać ich głosów. Gdybyś nie miał szans na usłyszenie głosu wewnętrznego ja. Bo tak się dzieje, gdy nie pozwalasz sobie na samotność. Jak myślisz, dlaczego mędrcy co jakiś czas oddalają się od tłumów? Właśnie po to, żeby nie zatracić kontaktu ze źródłem szczęścia, mądrości i spełnienia, które znajduje się w nich samych.

Jak wykorzystujesz samotność?

Każdy czas ma swoje prawa. Jest wiosna i lato, jest też jesień i zima. Jest słońce i jest deszcz. Jest czas, kiedy wiele się dzieje, jest czas, kiedy nie dzieje się nic. Jest czas na pracę i jest czas na odpoczynek. Jest czas na spotkania z ludźmi i jest czas na pobycie samemu. Każdy czas jest dobry. Każdy czas jest potrzebny. Każdy czas niesie ze sobą wartość i ma znaczenie, którego może teraz nie jesteś w stanie dostrzec, ale które pewnego dnia okaże się jedną z lepszych szans, jakie dostałeś w życiu. Możesz wykorzystać okres samotności do użalania się nad sobą albo do budowania nowych horyzontów. Wizualizowania tego, co chcesz w życiu zrobić. Skupienia się na projektach, o których zapomniałeś, poświęcając swoją energię na zabawianie towarzystwa. Samotność może wyzwolić w tobie ogromne pokłady kreatywności. Dać ci czas, przestrzeń i inspirację do tego, by stworzyć coś nowego.

Samotność to wybór.

-Lubię być sama. Słyszeć ciszę w swojej w głowie. Mieć święty spokój.

Bycie samotnym a bycie samemu, to dwie różne rzeczy. Możesz być singlem, a nie czuć się samotnym. Możesz być w związku, a czuć się wiecznie sam. To ty wybierasz czy chcesz być samotny, czy chcesz być sam. Może ten czas jest potrzebny, żebyś uporządkował pewne rzeczy. Żebyś przestał dążyć do tego, żeby mieć. Żebyś zaczął dążyć do tego, żeby być. Wykorzystaj ten czas na samorozwój. Podróżuj. Czytaj. Ucz się. Twórz. Powtarzaj sobie pozytywne afirmacje. Wyobraź sobie siebie takim, jakim chciałbyś być.  I realizuj swój plan od dziś. Im bardziej atrakcyjną osobą stajesz się dla siebie, tym bardziej atrakcyjny jesteś dla innych. Zobaczysz, ile zmieni się w twoim życiu. Jak bardzo ty się zmienisz. Jak bardzo staniesz się otwarty na to, co przynosi ci nowy dzień. Bez względu na to, czy będą to fajerwerki, czy szara cisza.

Przeczytaj też: Samotność w wielkim mieście.