Powiedz mi coś miłego. To jedno z najczęściej wypowiadanych zdań przez kobietę do mężczyzny. Im rzadziej słyszane, tym częściej wymagane. A im częściej wymagane, tym rzadziej słyszane. Skąd bierze się błędne koło i dlaczego tak trudno powiedzieć komuś coś miłego, podczas gdy tak łatwo skrytykować?

– Mój facet powiedział mi kiedyś, że nie będzie mi prawił komplementów, bo mi odbije i będę chodzić z głową w chmurach.

Wielu partnerów nie prawi sobie komplementów z obawy przed tym, że druga osoba poczuje się zbyt pewnie.

To tak jak rodzice, którzy nie chwalą swoich dzieci, żeby ich nie zepsuć. Wielu partnerów boi się, że druga strona poczuje się lepsza. A skoro poczuje się lepsza i poczuje się pewnie, to zacznie więcej oczekiwać. Zadzierać nosa. Zacznie więcej wymagać. Sprzeciwiać się. Wymuszać. A jeśli oczekiwania i wymagania nie zostaną spełnione, to pewnego dnia może odejść. Do kogoś innego. Do kogoś lepszego. Do kogoś kto da jej to, czego chce.

Wtedy brak prawienia komplementów staje się sposobem na przywiązanie kogoś do siebie. Na posłuszeństwo. Bo ten, kto ma niskie poczucie własnej wartości nie uwierzy, że ktoś inny mógłby chcieć z nim być. Bo ten, kto ma niskie poczucie własnej wartości będzie przekonany, że nie zasługuje na nic lepszego. Dlatego zostanie przy tym, co jest pewne i sprawdzone.

– Dla mnie kobiety wymagające miłego słowa tu i teraz, są że tak delikatnie powiem emocjonalnie niedojrzałe. Takie duże dzidzie!

Wiele kobiet popada w kompleksy, nie słysząc od swojego mężczyzny komplementów. Wielu mężczyzn traci pewność siebie, nie słysząc od swojej kobiety komplementów. Niektórzy ludzie prawią innym komplementy, bo sami chcieliby je usłyszeć. A gdy ich nie słyszą, stają się coraz bardziej sfrustrowani. Zaczynają prosić się o nie. Wymuszać je. Żądać ich.

– Myślę, że kluczem jest tu słowo „często”. Gdy się ma czegoś dużo, specjalnie się nad tym nawet nie roztrząsa. Dopiero, gdy odczuwa się tego niedosyt, w akcie desperacji prosi się o to.

Wiele osób po pewnym czasie odpuszcza, bo po co starać się, skoro druga osoba nie chce wyrażać uczuć i nie potrafi powiedzieć nic miłego. Stajemy się więc chłodni. Zdystansowani. Zamknięci.

– Przecież wiesz, że nie jestem wylewny. Przecież wiesz, że nie jestem romantyczny. Przecież wiesz, że nie mam takiego charakteru.

Komplementy kojarzą się z czymś nieszczerym.

Z chęcią przypodobania się. Z chęcią podlizania się. Zamydleniem oczu. Ukryciem rzeczywistych intencji. Oczekiwanie komplementów kojarzy się z czymś dziecinnym. Z niestabilnością emocjonalną. Z potrzebą ciągłego dowartościowywania ze strony otoczenia. Poszukiwanie zewnętrznych form dowartościowywania działa jak narkotyk. Działa przez chwilę. A potem chce się więcej. I więcej. I więcej.

– Cudze chwalicie, swojego nie znacie.

O ile łatwo jest chwalić cudze dzieci, o tyle trudniej pochwalić swoje.

O ile łatwiej jest chwalić cudzych partnerów, o tyle trudniej jest pochwalić swojego. Im bardziej ktoś jest bliski, tym trudniej go pochwalić. Chwalimy innych, gdy chcemy zdobyć ich względy. Przestajemy, gdy względy zostają zdobyte. Bo skoro coś jest zdobyte, to nie trzeba się więcej o to zabiegać.

– Nie umiem odwzajemnić się. Po prostu moment, w którym chce coś powiedzieć wydaje mi się niewłaściwy zawsze ku temu. Dodatkowo mam wrażenie, że to, co chcę powiedzieć brzmi po prostu zbyt banalnie, a inaczej nie umiem. Więc nie mówię nic.

Co więcej, nie chcemy, żeby nasze komplementy brzmiały banalnie. Śmiesznie. Tendencyjnie. Dlatego wolimy ubierać komplementy w bezpieczną oprawę i przyjmować defensywną postawę.

Gdybym cię nie lubił, to bym się z tobą nie spotykał.

Gdybyś mi się nie podobała, to bym z tobą nie był.

Gdybym cię nie kochał, to bym się z tobą nie ożenił.

Wielu ludzi uważa, że wyrażanie pozytywnych uczuć, chwalenie i komplementowanie jest oznaką słabości. Że jest dla mięczaków. Dla tych, którzy naoglądali się brazylijskich telenowel, nie mających nic wspólnego z realnym życiem. Życiem, w którym nie ma czasu na zbędne słowa.

– Dlaczego tak łatwo krytykować, a tak ciężko powiedzieć coś miłego?

Dlatego, że tak jesteśmy nauczeni. I tak nauczeni byli nasi rodzice. Dziadkowie. I pradziadkowie zresztą też. Bo negatywne emocje są silniejsze. Czujemy potrzebę ich wyładowania. Pozytywne emocje trwają krócej. Boimy się, że znikną, kiedy je uzewnętrznimy. Kiedy się nimi podzielimy. Kiedy je wypowiemy na głos.

– Niby taka błahostka, a jak pozytywnie wpływa na człowieka.

Ktoś, kto nie lubi komplementować i nie posiłkuje się komplementami, bo uważa je za głupie, nieszczere, banalne, dziecinne, słabe, wcale nie musi po nie sięgać, aby stworzyć pozytywny komunikat. Wystarczy odrobinę zmodyfikować defensywny przekaz.

Lubię cię, dlatego się z tobą spotykam.

Podobasz mi się, dlatego z tobą jestem.

Kocham cię, dlatego się z tobą ożeniłem.

Równolegle nieznaczna modyfikacja krytyki może stać się motywacją do poprawy zamiast do jej odrzucenia.

– „Spróbuj(my) odżywiać się zdrowiej” zamiast „Jesteś gruba”
– „Musisz popracować nad xxx” zamiast „Jesteś głupi”
– ”Postaraj się nie wyjeżdżać za linie” zamiast „Brzydko rysujesz”

Ani chwalenie kogoś, ani wyrażanie wdzięczności, ani przekazywanie konstruktywnej krytyki nie jest łatwe. Zwłaszcza, jeśli ktoś nigdy nie był tego nauczony. Zwłaszcza, jeśli ktoś całe życie obcował z antyprzykładami. Jeśli nie czuje potrzeby, żeby to robić. Nie chce tego robić. Nie zamierza tego robić. Zwłaszcza, jeśli sam nie potrzebuje ani pochwał, ani wdzięczności, ani konstruktywnej krytyki.

Co możesz z tym zrobić? Możesz w dalszym ciągu zmuszać kogoś, aby zmienił swoje nawyki i na siłę mówił ci coś miłego wtedy, kiedy tego potrzebujesz. Albo możesz skupić swoją energię na dowartościowywaniu się od wewnątrz. Żadne pochwały z zewnątrz nie są w stanie uczynić tego, co świadoma afirmacja.

Świadoma wiara w to, że jesteśmy na tyle dobrzy, że nie potrzebujemy ciągłego potwierdzania tego u innych.


Dziękuję Ci za przeczytanie tego tekstu! Jeśli to, co przeczytałeś podobało ci się lub nie podobało ci się chętnie poznam Twoją opinię. Napisz do mnie na adres kontakt@katemucha.pl.

Jeśli podobał Ci się ten tekst, udostępnij go proszę.