Chcesz być zrozumiany. Chcesz, aby każdy myślał tak, jak ty. Widział świat tak, jak ty. Odczuwał to, co ty. Dziwisz się, że tak nie jest. Że nikt nie rozumie. Że nikt nie widzi świata tak, jak ty. Że każdy reaguje w inny sposób na to, co dla ciebie jest problemem stulecia. Czujesz żal. Czujesz rozgoryczenie. Czujesz się tak beznadziejnie niezrozumiany.

Chcesz, żeby ktoś cię zrozumiał. Ale czy ty rozumiesz sam siebie?

– Ludziom nigdy nie mieści się w głowach, że ktoś może mieć inne pragnienia, niż oni. Każdy interpretuje świat ze swojego punktu widzenia.

Oczekujesz zrozumienia od kogoś podczas, gdy sam nie wiesz, czego chcesz. Czego chcesz od życia. Czego chcesz od innych. Czego chcesz od siebie. Nie potrafisz sprecyzować swoich potrzeb. Nie potrafisz sprecyzować, na czym ma polegać zrozumienie ciebie.

Na wysłuchaniu bez komentowania? Nie wiesz. Na przytakiwaniu? Nie wiesz. Na poklepaniu po ramieniu? Nie wiesz.

– Rozumiem cię.

– Nie, nie rozumiesz mnie. Nie rozumiesz, jak się czuję. Nie rozumiesz, co przeżywam.

– Ty też mnie nie rozumiesz.

Ja rozumiem ciebie. To ty mnie nie rozumiesz.

Wszystko jest źle. Wszystko jest nie tak. Wszystko powinno być inaczej. Ale jak? Czy masz pojęcie czego właściwie chcesz?

Chcesz, żeby ktoś cię zrozumiał. Ale czy ty kogoś rozumiesz?

Wydaje ci się, że rozumiesz. Jak ktoś się czuje. Co ktoś myśli. Czego ktoś doświadcza. Zawsze wydaje ci się, że wiesz więcej o innych, niż inni o tobie. Że jesteś bardziej współczujący. Wyrozumiały. Empatyczny.

Nieprawda.

Dopóki sam tego nie przeżyjesz – nie rozumiesz. Możesz wyobrażać sobie, jak ktoś się czuje, a i tak tego sobie nie wyobrazisz. Zrozumienie przychodzi z doświadczenia. Nie z wyobrażenia.

Moja koleżanka ostatnio powiedziała mi:

– Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że tylko matka potrafi zrozumieć matkę. Moim koleżankom, które nie mają dzieci wydaje się, że wychowanie dziecka jest proste. Że zaangażowanie partnera w zajmowanie się dzieckiem jest proste. Że wdrożenie wcześniej zaplanowanych reguł i trzymanie się ich jest proste. Nie rozumieją, że kiedy pojawia się dziecko, często zaczyna się robić wszystko zupełnie odwrotnie, niż się obiecywało.

Niezwykle prosto ocenia się rzeczy, o których nie ma się pojęcia.

Czasami stajemy się ekspertami od tematów, na których się po prostu nie znamy. Z którymi nigdy nie mieliśmy do czynienia. Które oglądane z daleka wydają się łatwe do rozwiązania.

Czasami udajemy się, że rozumiemy. Żeby kogoś pocieszyć. Żeby zdobyć czyjąś sympatię. Żeby ktoś dał nam święty spokój. Kiwamy głową, mruczymy pod nosem, potwierdzamy werbalnie, że wiemy, o czym ktoś mówi. Tylko po to, żeby nie wyjść na ignorantów. Żeby nie okazało się, że mamy inne zdanie na ten temat. Żeby ktoś nie poczuł się gorzej.

Czasami wydaje nam się, że rozumiemy samych siebie podczas, gdy trzymamy się kurczowo wąskiego wycinka świata. Świata, który wykreowaliśmy na własne potrzeby. Stosujemy mechanizmy obronne, żeby nie dopuścić do głosu tego, kim jesteśmy naprawdę. Tego, co czujemy. Tego, co doświadczamy. Tego, z czym się nie zgadzamy. Czego nie akceptujemy. Co jest niezgodne z nami. A potem twierdzimy, że nikt nas nie rozumie.

– Każdy z nas ma jakieś wykształcone mechanizmy obronne – niektórzy się wyżywają na innych, inni się zwierzają, szukają rozwiązania. A ja? Ja po prostu… zapominam.

Starasz się odłożyć rozwiązywanie problemu na później. Wierzysz, że przyszłość sama go rozwiąże. Czasami ukrywasz problem przed samym sobą, żeby nie musieć go nigdy rozwiązywać. Żeby nie musieć zmierzyć się z prawdą o sobie samym i o innych. Wolisz żyć zamknięty w bezpiecznej kapsule. Odpierać od siebie to, co jest niewygodne. To, co każe przewartościować pewne relacje. To co każe w pewnych sytuacjach powiedzieć nie. Grasz sam ze sobą, żeby nie musieć rozegrać finalnej partii.

Nigdy mnie nie zrozumiesz dopóki sam tego nie przeżyjesz. Nigdy cię nie zrozumiem, dopóki sam tego nie przeżyję. Nigdy nie zrozumiem siebie, jeśli zapomnę rozwiązywać swoje problemy. Zamiast cudzych.


Dziękuję Ci za przeczytanie tego tekstu! Jeśli to, co przeczytałeś podobało ci się lub nie podobało ci się chętnie poznam Twoją opinię. Napisz do mnie na adres kontakt@katemucha.pl.

Jeśli chcesz pomóc rozwijać się blogowi Kątem Ucha, udostępnij proszę ten tekst.