Wielcy twórcy, jak Leonardo da Vinci, słyszeli to zdanie częściej, niż dzień dobry czy do widzenia. Mimo upływu tylu wieków nic się nie zmieniło. Zanim jeszcze na dobre przejdziesz do realizacji swojego pomysłu, zostajesz zasypany setkami rad, które już na wstępie mają cię przekonać, że ci się nie uda. I nawet nie chodzi o to, że naprawdę nie masz szans, żeby zrobić to, co planujesz. Chodzi o to, że ktoś zawsze chce mieć rację.

Po co ci to?

– Kiedy tylko zabieram się do zrobienia czegoś nowego, do zmiany stylu życia, czy do nowego przedsięwzięcia to bardziej, niż pewne, że pierwszą rzeczą, jaką usłyszę jest: „ale po co ci to?”.

Skoro przyszło ci do głowy, że chcesz coś zmienić w swoim życiu, to najwyraźniej masz jakiś powód. Najwyraźniej to, co dzieje się w twoim życiu nie daje ci już satysfakcji. Chcesz czegoś więcej. Chcesz czegoś innego. Chcesz czegoś nowego. Pragnienie, żeby coś zmienić nie przychodzi przypadkowo. Zwykle jest wypadkową wielu czynników, sytuacji i zdarzeń. I zwykle jest potrzebne. Intuicja rzadko zawodzi. Twój organizm i twój umysł wiedzą najlepiej, czego potrzebujesz. Dają ci sygnały, inspirację, motywację, żebyś obrał nową drogę. No właśnie, ale po co? Po to, żebyś się rozwijał. Żebyś znalazł swoje miejsce. Żebyś wreszcie robił to, do czego jesteś stworzony. Żebyś przestał zadowalać się ochłapami, do wyboru których być może skłonili cię inni. Albo twój lęk.

Kanapowy ziemniak postanawia się zmienić.

– To tak, jak z dbaniem o sylwetkę. Wielu moich znajomych uważa, że skoro mam już męża i rodzinę, to mogę sobie wszystko olać i wyglądać jak wieloryb. Jak nie zjem ziemniaka, to posądzają mnie o anoreksję. Jak chcę ćwiczyć, to mówią, że będę wyglądać, jak Pudzian. Jak chcę biegać, to straszą, że będę miała niekobiece kształty.

Pamiętaj, że ludzie mają tendencję do opierania swoich teorii na jednym wyrywkowo przeczytanym fragmencie lub jednej wyrywkowo usłyszanej rozmowie, które pasują do ich wizji świata. Ludzie boją się, że możesz osiągnąć coś, czego oni nie byli w stanie osiągnąć. Że będą musieli tłumaczyć się z własnych porażek. Boją się, że ucierpi ich ego. Ktoś im pokaże, że jednak się da. Wielu będzie cię demotywować z elementarnej zazdrości, że tobie się chce. Jest taka socjologiczna tendencja, że ludzie dobierają się w pary lub w kręgi, które działają na zasadzie wzajemnego utwierdzania się w tym, że wszystko jest z nimi w porządku. Tak zwany konformizm społeczny. Problem pojawia się, gdy jedna z osób postanawia się ogarnąć lub coś zmienić w swoim życiu. Wtedy pozycja reszty robi się zagrożona. W obliczu takiego zagrożenia ludzie zrobią wszystko, żebyś wrócił do szeregu. Tym bardziej, jeśli całe życie byłeś kanapowym ziemniakiem, będzie im ciężko zaakceptować nową wizję ciebie.

To bez sensu.

– Nie uda ci się znaleźć nikogo chętnego na korepetycje, jeśli nie masz skończonych studiów w tej dziedzinie, certyfikatów, uprawnień.

Taką radę otrzymała jedna z czytelniczek Kątem Ucha, gdy postanowiła wykorzystać swój czas wolny po pracy i podzielić się swoimi umiejętnościami. Praktyka pokazała jej jednak coś zupełnie przeciwnego. Znalazło się wielu chętnych na prowadzone przez nią zajęcia, a większość z nich nawet nie zapytała o wykształcenie czy zdobyte uprawnienia. Dziewczyna do tej pory ma napięty grafik. Ja sama kiedyś udzielałam korepetycji, zawsze mając przynajmniej kilku uczniów i niewielu z nich interesowało, jaki kierunek studiów skończyłam. Ludzie nie chcą się już uczyć suchej teorii. To, że ktoś ma papierek nie znaczy, że będzie potrafił przekazać swoją wiedzę. To nie znaczy, że będzie posiadał odpowiednie zdolności komunikacyjne. To nie znaczy, że będzie potrafił kogoś czegoś nauczyć. Wielu ludzi nie ma wykształcenia w danej dziedzinie, ale ma doświadczenie, pasję, umiejętności interpersonalne. Często to jest właśnie to, czego szukają potencjalni zainteresowani. To dlatego większość z tych zainteresowanych woli pójść na korepetycje językowe do kogoś, kto spędził dziesięć lat w jakimś kraju i posługuje się językiem użytkowym, niż do osoby, która wprawdzie ma za sobą studia, kursy, certyfikaty językowe, ale nigdy nie ruszyła tyłka poza granice kraju, więc jej wiedza jest czysto teoretyczna.

Nie masz szans.

– Bez studiów nie uda ci się znaleźć dobrej pracy. Nie masz szans się wybić. Będziesz zamiatał ulice albo kopał rowy.

Kolejna bzdura, która została już obalona przez wiele osób, a przede wszystkim przez jednego z moich życiowych mentorów – Richarda Bransona. Chociaż rzeczywistość polska odbiega w znacznym stopniu od rzeczywistości angielskiej, to każdy wie, ile warte są dzisiaj w Polsce studia. Jaki jest poziom nauczania i jaki jest poziom wiedzy wynoszonej po pięciu latach spędzonych na uniwersyteckich salach. Mimo, że skończyłam studia magisterskie, wszystkiego musiałam nauczyć się od nowa w pracy albo sama. To prawda, że studia wciąż są wymaganym elementem każdego CV, ale nigdy nie gwarantują zdobycia wymarzonej pracy. Ilu znasz sprzedawców na kasie w supermarkecie, którzy mają magistra? Ilu znasz ludzi, którzy bez magistra zajmują dziś czołowe miejsca w polityce, wielkich korporacjach czy stają się uznanymi specjalistami w jakiejś dziedzinie? Pomijając tych, którym pomogły czyjeś plecy, inni zaszli daleko dzięki swoim wrodzonym zdolnościom, sprytowi, inteligencji. Nieważne, co masz na papierku. Ważne, co masz w głowie.

Tak musi być.

– Powiedziała mi, że musi tak być. Nie uda mi się jej przekonać, że chcę inaczej.

Po co masz kogokolwiek do czegokolwiek przekonywać? Jeżeli wiesz, że jedyne na co możesz liczyć to demotywacja – daj sobie spokój. Unikaj bezsensownych rozmów. Bezsensownego tłumaczenia się. Szukania akceptacji dla swoich pomysłów. Przestań dzielić się szczegółami swoich projektów z osobami, które ich nie chcą zrozumieć. To strata czasu. Zresztą każda forma ściągania cię przez kogoś w dół powinna dać ci do myślenia. To tak, jak w piosence Strachy na Lachy. Miłość, a także przyjaźń, to kiedy spadasz w dół, a ktoś ciągnie cię ku górze. Może wampiry emocjonalne, to nie do końca ten typ ludzi, których potrzebujesz u swojego boku.

Twoje życie. Twoje wybory.

– Jak można dorosłemu człowiekowi wpieprzać się w jego wybory?

Przestań chodzić po dobre rady do ludzi, którzy nie mają ci w danym temacie nic konstruktywnego do powiedzenia. Jeśli chcesz coś robić, to po prostu rób to. Co kogo to interesuje? To twoje życie. To twoje wybory. Przyjaciele powinni być od wspierania, a nie od podcinania skrzydeł. Jeśli pozwolisz komuś wejść ci na głowę, to tak szybko z niej nie zejdzie. Jeśli pozwolisz się złamać, wtedy będzie mu łatwiej usprawiedliwiać swoją pasywność.

Mocny kręgosłup.

– Jeśli chcesz coś osiągnąć, to musisz mieć mocny kręgosłup.

Słuchaj, dopóki nie wyrządzasz komuś krzywdy, możesz robić wszystko, co chcesz. I po prostu to rób. A jeśli zdarzy ci się po drodze jakaś porażka, to co z tego? Podnieś się i idź dalej. Próbuj bardziej. Daj z siebie więcej. Zaprzyj się mocniej. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić kierunek swoich działań. Czas, który czemuś poświęciłeś, nigdy nie jest czasem straconym. Ten czas zawsze czegoś cię uczy. W jakiś sposób kształtuje cię. Daje ci coś, co pewnego dnia pomoże ci. Przede wszystkim daje ci siłę, wiarę w samego siebie i doświadczenie. Nie potrzebujesz motywacji z zewnątrz. Twoja motywacja powinna pochodzić z wewnątrz.

Nie żałuj.

– Pewna pielęgniarka przez kilkanaście lat zadawała ludziom w hospicjum pytanie na łożu śmierci, czego w tym momencie najbardziej żałują. Najczęściej padała odpowiedź, że nie żyli własnym życiem w zgodzie ze sobą, a żyli tak jak wymagali tego od nich inni. Mamy jedno życie i nigdy nie chciałabym umierać, mając takie poczucie.

Nigdy nie mówię sobie nie uda ci się. Nigdy nie mówię mojemu mężowi lub moim przyjaciołom nie uda ci się. Nigdy nie powiem mojemu dziecku nie uda ci się. To największa krzywda, jaką można mu wyrządzić. Zwłaszcza, że dzieci wierzą w niemożliwe. To dorośli niszczą ich wiarę. Bo sami często nie mają odwagi, żeby spróbować. Dlatego chcą udowodnić dzieciom, że ich wysiłki nie mają sensu. Chcą oszczędzić dzieciom rozczarowań. Upadków. Bólu. A przecież to właśnie ta droga prowadzi do wielkich osiągnięć. Który z olimpijczyków zaszedłby tak daleko, gdyby rodzice chcieli mu oszczędzić wszelkich trudów, porażek i kontuzji? Gdyby powtarzali, że mu się nie uda, więc lepiej poddać się na starcie. Gdyby nigdy nie powiedzieli próbuj.

Spróbuj.

Gdyby człowiek nie próbował, dalej żylibyśmy w epoce kamienia łupanego. Ale człowiek od zawsze chciał udowodnić, że się da. Że można zrobić inaczej. Lepiej. Łatwiej. Że można pokonać swoje ograniczenia. Sceptyczność otoczenia. Że można zajść dalej. Przesunąć granice. Dotknąć tego, co do tej pory było nieosiągalne. To wyzwania napędzają wszelki postęp cywilizacyjny. A wszystko zaczyna się od codzienności. Czasami od zwykłego przypadku. A czasem od motywacji, żeby spróbować. Boisz się błędnych wyborów? Każdy błędny wybór prowadzi cię do następnego wyboru, który może okazać się trafny. To tak, jak ze statkami, które czasami obierają błędny kurs, ale dzięki nawigacji lub mapom wracają na właściwą trasę.

Porzuć nie uda mi się. Zaprzyjaźnij się z spróbuję.

Przeczytaj też: Twoja szansa na sukces