W dzieciństwie bardzo często słyszałam w konfliktowych sytuacjach: ustąp. I nigdy nie rozumiałam, dlaczego oczekuje się ode mnie, żebym ustąpiła. Żebym nie broniła swoich przekonań. Tego, w co wierzę. Tego, co dla mnie ważne. Ustępowanie miało być oznaką dobrego wychowania. Gwarantem spokoju. Zachowania dobrych relacji. Uczono, że mądry człowiek ustępuje. Tylko, że wychowanie w duchu ustępowania prowadzi do tego, że traci się odwagę do tego, by stawić czoła wtedy, kiedy powinno się to zrobić.

– Zawsze byłem wychowywany przez moich rodziców na porządnego człowieka. Uczony, że trzeba być miłym, ułożonym. A babcia to mi wręcz kładła do głowy, że nigdy nie można być podłym. Zawsze trzeba być uprzejmym nawet, jak inni tacy nie są. Dzięki nim jestem taki i mam przerąbane. Ludzie mnie wykorzystują i pomiatają mną. Teraz wkraczam w dorosłe życie i zamierzam się całkowicie zmienić, być taki jak inni – walczyć o swoje. 

Ustępowanie, to poddanie się bez walki. Odchodzenie z podkulonym ogonem. Ustępowanie, to opuszczenie ringu zanim gong oznajmi początek walki. Chowanie głowy w piasek. To taki nokaut dokonany na samym sobie. Nie podejmując rękawic do starcia, pozwalasz się pokonać nie tylko przeciwnikowi, ale i własnym słabościom.

Ustępowanie to brak wiary w to, że twoje zdanie coś zmieni.

Nie lubiłam ustępować. Myślę, że nikt tego nie lubi. Nawet, jeśli to robi. W dzieciństwie ustępujesz, bo jesteś starszy. Bo powinieneś być mądrzejszy. Bo nikt się nie będzie chciał z tobą bawić. W dorosłym życiu ustępujesz, bo się boisz. Bo nie wierzysz w siebie. Bo nie chcesz stracić czyjejś sympatii. Nie chcesz zostać odtrącony. Nie chcesz zostać sam na polu bitwy. Nie chcesz zostać sam w szeregu. Boisz się, że niepotrzebnie wsadzisz kij w mrowisko. Że niepotrzebnie rozdmuchasz jakiś problem. Myślisz, że będąc ugodowym zyskujesz więcej. Ale zyskujesz coś tylko na chwilę. Do momentu, kiedy raz powiesz dość i staniesz się wrogiem publicznym numer jeden.

– Dla ludzi jestem uprzejma, ale nie mam zamiaru przed nikim się płaszczyć, bo wtedy ludzie jeszcze dodeptają. Takie rzeczy powinno się wiedzieć bardzo wcześnie, że stado gardzi słabymi.

Stado wyczuwa zapach krwi. Szuka ofiary. Wykorzystuje bez skrupułów jej słabe strony. Jeśli dasz innym wejść ci na głowę, nie poradzisz sobie. Jeśli dążysz do ugody za wszelką cenę, z czasem zaczniesz przepraszać za to, że żyjesz. Z czasem i w tobie wyzwoli to agresję. Bo ile można tak żyć? Jak długo można rezygnować z siebie? Ile razy można zgadzać się na to, czego nie chcesz? Nie da się całe życie unikać konfrontacji. Uciekać. Chować się.

Nie da się całe życie stać na końcu kolejki. Jeździć na wstecznym. Uśmiechać się, gdy w środku pali złość.

Wiele lat zajęła mi ponowna nauka stawiania czoła. Stawiania czoła przede wszystkim życiu. Nawet wtedy, gdy boli. Nawet wtedy, gdy jest wstyd. Nawet wtedy, gdy nie ma się już siły. Ani wiary w to, że może być lepiej. I być może moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej, gdyby tak uparcie nie starano się nauczyć mnie ustępowania. Bo ustępowanie nie rozwiązuje problemów. Ustępowanie nie prowadzi do niczego dobrego. Ustępowanie rodzi w innych poczucie, że mogą sobie pozwolić na jeszcze więcej.

Ustępowanie a dążenie do kompromisu, to dwa kompletnie różne podejścia.

Ustępowanie, to pasywne rezygnowanie ze swojego stanowiska. Dążenie do kompromisu, to aktywne szukanie konsensusu.

Ustępowanie zakłada, że skoro tym razem będzie, jak ty chcesz, to następnym razem będzie, jak ja chcę. Co z kolei prowadzi do następnych konfliktów, gdy ktoś znowu nie chce ci ustąpić. To źródło niekończącej się frustracji. To źródło poczucia, że jest się gorszym. Słabszym. Bez siły przebicia. To źródło niskiej samooceny.

Dążenie do kompromisu nie wymaga porzucenia swojego stanowiska. To spotkanie się w połowie drogi. Kompromis jest źródłem satysfakcji. Bo opiera się na zasadzie win-win. Bo daje możliwość wypowiedzenia się obu stronom. Daje możliwość uwzględnienia pomysłów obu stron. Daje możliwość znalezienia rozwiązania, które wszystkim odpowiada.

Upieranie się przy swoim, to ciągłe toczenie wojen. Ustępowanie, to ciągłe dezerterowanie. Kompromis, to zawarcie porozumienia.


Dziękuję Ci za przeczytanie tego tekstu! Jeśli to, co przeczytałeś podobało ci się lub nie podobało ci się chętnie poznam Twoją opinię. Napisz do mnie na adres kontakt@katemucha.pl.

Jeśli chcesz pomóc rozwijać się blogowi Kątem Ucha, udostępnij proszę ten tekst!