Życie innych zawsze wydaje się idealne. Pozbawione trosk szarej doczesności. Pozbawione problemów. Wątpliwości. Rozczarowań. Życie innych zawsze wydaje się pełne sukcesów. Pełne znajomych. Pełne przyjemności. Życie innych zawsze wydaje się lepsze, niż nasze. Idealne życie innych jest nienawidzone, bo każdy o nim marzy, ale mało kto robi coś, żeby je mieć.

Spędzasz tysiące godzin na Facebooku i Instagramie, żeby podglądać czyjeś życie. Żeby je podziwiać. Żeby je nienawidzić. Bo jakim prawem inni mają życie, o którym ty marzysz? Co takiego zrobili, że mają wszystko to, czego ty pragniesz? Czym sobie zasłużyli sobie, aby być w miejscu, do którego ty nie możesz dotrzeć?

No właśnie, dlaczego nie możesz dotrzeć?

– Masz to, na co się zgadzasz.

Bo zadowalasz się byle jaką pracą.

Twoje starania o pracę twoich marzeń skończyły się na wysłaniu kilku CV, na które nigdy nie otrzymałeś odpowiedzi. Uznałeś więc, że trzeba brać, co jest. A potem przestałeś walczyć. Przestałeś myśleć o dokształcaniu się. O szukaniu w innych miejscach. O spróbowaniu jeszcze raz.

Bo zadowalasz się byle jakim partnerem.

Związałeś się z kimś tylko po to, żeby nie być sam. Nie odważyłeś się poczekać na kogoś innego. Przestraszyłeś się, że ten ktoś nigdy nie nadejdzie. Nie znajdzie ścieżki do ciebie. Dlatego tkwisz w związku, w którym czujesz się jeszcze bardziej samotny, niż gdybyś był sam. Dlatego tkwisz w związku, w którym jesteś nieszczęśliwy, ale choć marzysz o kimś innym, godzisz się na tego, kogo masz.

Bo zadowalasz się byle jakimi znajomymi.

Otaczasz się ludźmi, którzy cię nie rozumieją. Którzy nie akceptują tego, jaki naprawdę jesteś. Przy których musisz udawać kogoś, kim nie jesteś. Z którymi się spotykasz tylko po to, żeby nie siedzieć sam w domu. Żeby nie czuć się odrzuconym. Nie czuć, że stoisz z boku. Nie szukasz nowych znajomych, bo wydaje ci się, że bezpieczniejsze jest to, co już masz. Nowe jest niepewne.

Bo zadowalasz się byle jakim życiem.

Zgadzasz się na przeciętność. Czujesz się na nią skazany. Czujesz, że padłeś ofiarą niesprawiedliwego zrządzenia losu. Że jesteś bezbronny. Że nic nie możesz zmienić. Nie szukasz innego życia, bo przestałeś wierzyć, że istnieje.

Dlatego nienawidzisz tego, że ktoś ma życie, którego pragniesz, ale o które ty sam nie masz odwagi powalczyć. Chciałbyś móc usiąść ze wszystkimi i ponarzekać, jak jest źle. Jak jest ciężko. Jak jest do dupy. Jakie to wszystko niesprawiedliwe. Że nie tak miało być. Że ktoś zniszczył twoje szczęście. Twoje marzenia. Twoje plany.

Dlatego denerwuje cię to, gdy ktoś opowiada o swoim idealnym życiu. Kłopoty i problemy są bardziej realne. Bardziej nas zbliżają. Kłopoty i problemy są wygodniejsze. Zawsze można się nimi zakryć, gdy nie ma się ochoty nic zmieniać w swoim życiu.

Problemy jednak nie stanowią wyłącznej własności tych, którzy mają nieidealne życie. Za idealnym życiem kryją się realne problemy. Realne zmagania z rzeczywistością. Realna samotność. Realne cierpienie.

– Ci co wyglądają na takich, którzy nie mają kłopotów, najczęściej mają ich najwięcej.

Zazdrościsz komuś, kto opublikował zdjęcie w paryskiej kawiarni. Skąd wiesz, czy tej osobie nie brakuje w tym momencie kogoś do rozmowy? Zazdrościsz komuś, kto opublikował zdjęcie nienagannej figury w bikini w hotelowym basenie. Skąd wiesz, że czy ta osoba nie walczy cały czas z pokusą pożarcia kawałka pizzy? Zazdrościsz komuś, kto opublikował zdjęcie z imprezy w modnym klubie. Skąd wiesz, czy ta osoba się nie nudzi i marzy tylko o tym, żeby iść do domu spać?

To tak, jak z celebrytami, którym zazdrości się idealnego życia, które wcale idealne nie jest.

Zazdrościmy im pieniędzy, drogich samochodów, luksusowych willi, pięciogwiazdkowych hoteli, ubrań od znanych projektantów, nieskazitelnego wyglądu, wycieczek na Karaiby. Wydaje nam się, że mają wszystko, co trzeba, aby prowadzić idealne życie. Nie muszą wyczekiwać „pierwszego”, żeby związać koniec z końcem. Nie muszą cisnąć się w skromnych 40m2. Nie muszą brać kredytów, żeby spłacać je do końca życia. Nie muszą martwić się rachunkami do zapłacenia, które ciągle idą do góry. Nie muszą zastanawiać się, czy pozwolić sobie na zakup masła, czy może jednak wybrać tańszą margarynę. Żyją w zupełnie innym świecie. Wydawałoby się idealnym świecie.

Im ktoś jest bogatszy, tym ma droższe kłopoty.

Za tym idealnym obrazem idealnego życia kryją się takie same problemy, z jakimi boryka się każdy z nas.

Tyle, że na większą skalę. Celebryci też czasami czekają do „pierwszego”, bo ostatnia wypłata poszła na markowe ciuchy, imprezy i używki. Celebryci też czasami cisną się w swoich skromnych 300m2, które wydają im się za małe. Celebryci też czasami zadłużają się i żyją na kredyt, żeby pokryć wszystkie nieprzemyślane wydatki. Celebryci też czasami zastanawiają się, czy pozwolić sobie na Chanel, czy wybrać tańszą wersję Calvina Kleina. To są ich problemy, które dla nas są śmieszne, a dla nich stanowią czasem być albo nie być.

Przecież to my chcemy ich oglądać w najmodniejszych ciuchach. To my chcemy ich podziwiać w najdroższych autach. To my chcemy ich podglądać na najpopularniejszych imprezach. Ten, kogo nie stać, aby sprostać naszym oczekiwaniom wypada z obiegu.

Celebryci, którzy mają idealne życie często padają ofiarami hejtu. Padają ofiarami publicznej krytyki za najmniejsze potknięcie. Za najmniejszy błąd. Za najmniejsze przejęzyczenie. Za to, że ktoś wyrwał ich z kontekstu. To dla nich też stanowi realny problem, z którym muszą sobie poradzić. Z którym mierzą się każdego dnia. Którego się obawiają każdego poranka, otwierając Facebooka. Nie każdy potrafi przeczytać o sobie negatywny komentarz z zimną krwią. Bez mrugnięcia okiem. Bez przyspieszonego bicia serca.

Za idealnymi obrazami często kryją się dramaty.

Za idealnymi obrazami często kryją się nieszczęśliwi ludzie. Ludzie, którzy chcą, by ich życie wyglądało dobrze przynajmniej w obiektywie. Ludzie, którzy uśmiechają się do zdjęcia, a za chwile płaczą. Którzy kochają na zdjęciu, a za chwilę zdradzają. Którzy chwalą się czymś, co nie należy do nich. Lansują się nieswoimi autami. Nieswoimi ciuchami. Nieswoimi znajomymi. Nieswoim życiem. Bo ich prawdziwe życie nie nadaje się do opublikowania.

Nie ma idealnego życia.

– Możesz być super piękną dziewczyną, mieć Oscara w kieszeni, miliardy na koncie w banku, a i tak trafić na kogoś, z kim będziesz nieszczęśliwa i przy kim będziesz czuła się samotna.

Życie samo w sobie jest skomplikowane, a my zamiast je sobie ułatwiać, to je sobie utrudniamy porównywaniem się z innymi. Wydaje nam się, że ktoś dostał idealne życie za darmo. W prezencie. W pakiecie. Zazdrościmy komuś idealnego życia, które idealne nie jest, nie wiedząc nawet jaką cenę musiał ktoś zapłacić, żeby być tam, gdzie jest dzisiaj. Żeby robić to, co robi dzisiaj. Żeby żyć tak, jak żyje dzisiaj.

Jeśli jesteś niezadowolony ze swojego życia, zacznij wymagać od życia i od siebie więcej. Nie zgadzaj się na to, co masz, a co cię frustruje każdego dnia, gdy na to patrzysz. Idealnego życia nie znajdziesz ani na Facebooku, ani na Instagramie, ani na Youtubie, ani na Pudelku. Znajdziesz tam tylko pozory. Idealne życie możesz stworzyć sam. Sam dla siebie.

A żeby stworzyć takie idealne życie zacznij od wylogowania się.


Dziękuję Ci za przeczytanie tego tekstu! Jeśli to, co przeczytałeś podobało ci się lub nie podobało ci się chętnie poznam Twoją opinię. Napisz do mnie na adres kontakt@katemucha.pl.

Jeśli podobał Ci się ten tekst, udostępnij go proszę.