Jeśli do tej pory nie było ci dane spędzić w szpitalu ani dnia, koniecznie musisz to nadrobić. Tygodniowy pobyt w szpitalu, to spektrum ekscytujących przeżyć oraz fascynujących spotkań, które na zawsze odciskają piętno w twoim życiu. Jeśli kiedykolwiek miałeś wątpliwości, czy szpital to miejsce dla ciebie, zapewniam, że nie zawiedziesz się. Wręcz przeciwnie. Przekonasz się, że inwestowane przez lata składki zdrowotne, to najlepsza lokata, jaką przyszło ci kiedykolwiek założyć. Przyjazny personel, komfortowe warunki i wyśmienity bufet, to właśnie to, czego szukasz. Pozwól sobie na chwilę wytchnienia, daj o siebie zadbać i oddaj swoje zdrowie w ręce wykwalifikowanych fachowców. Od teraz już nic nigdy nie będzie takie samo.

Liczba miejsc ograniczona.

Zanim udasz się do szpitala weź pod uwagę, że może nie być już wolnych miejscówek. Szpitale cieszą się obecnie tak skandaliczną popularnością, że lekarze na siłę wypędzają do domu hipochondrycznych pacjentów, którzy oddadzą wszystko za dodatkową chwilę poleżenia na szpitalnym łóżku. Bywa, że w oczekiwaniu na wolne łóżko od rana ustawiają się tłumy chętnych. Zupełnie, jak przed bramą Caritasu. Szansa dostania się na szpitalne salony jest znikoma. Jeśli jednak jesteś osobą, która tak, jak ja od lat wyznaje zasadę planu B, wtedy wykładasz kawę na ławę i odgrażasz się, że pójdziesz do konkurencyjnego szpitala. To zagranie zawsze działa.

– Ale po co będzie Pani gdziekolwiek jeździć? Jak już Pani przyjechała, to proszę zostać. Coś się tu na pewno znajdzie.

– Jeszcze przed chwilą mówiła Pani, że nie ma miejsc i że są kolejki do wolnych łóżek.

– Kto wie, może lekarze pogonią do domu więcej pacjentów, niż przewidziano.

Oferta nie do odrzucenia. Wstyd nie skorzystać z takiego zaproszenia. Wręcz nie wypada odmówić. Troska o dobro pacjenta nawet w izbie przyjęć, to kwestia pierwszorzędna. Nie śmiesz w to wątpić. Nie możesz nie zaufać wieloletniemu doświadczeniu, nienagannym opiniom i profesjonalnej obsłudze. Z dreszczem emocji wskakujesz w szpitalną piżamę, aby oddać się opiece gotowej ci służyć na każde zawołanie kadry lekarskiej.

Lepiej chuchać na zimne.

Jedyną pewną rzeczą, której możesz spodziewać się w szpitalu, to brak pewnych rzeczy. Jedyną stałą rzeczą w szpitalu, której możesz się spodziewać, to brak stałych rzeczy. Jedyną oczywistą rzeczą, której możesz spodziewać się w szpitalu, to brak oczywistych rzeczy. Dlatego nie dziw się, że trafiając do szpitala z prostym, konkretnym, jasnym przypadkiem, zostaniesz wyprzedzony o jeden krok i w wyrazie najwyższej dbałości o twój stan zdrowia umieszczą cię na oddziale patologicznym.

Czysta patologia.

Oddział patologiczny, jak sama nazwa wskazuje, to patologia w czystym wydaniu. W ramach troski o zachowanie historycznej spuścizny poprzednich pokoleń oddział nie zaznał śladu remontu od kilkudziesięciu lat. Artystycznie odpadający tynk i designersko popruta pościel, to tylko nieliczne z przejawów awangardowego podejścia do wystroju pomieszczeń. Niedorzecznością byłoby narzekanie na standardy w pokojach. Ich metraż został zaprojektowany z myślą o ograniczeniu pacjentom zbędnej przestrzeni, która mogłaby doprowadzić do zaburzenia orientacji w terenie. W dobie powszechnej integracji pacjentom zapewnia się w pokoju towarzystwo w postaci kilku innych pacjentów o niekoniecznie zbliżonej karcie choroby. Umieszczenie pacjenta w pokoju jednoosobowym byłoby niepoprawne politycznie. Troskliwy personel uwolni cię także od rodzinnych wizyt, które w jego uwadze stanowią utrudnienie komunikacyjne dla transportowanych sprzętów medycznych. Twoja rodzina zostanie o tym poinformowana z należytą sympatią i szacunkiem.

– Jak się komuś coś nie podoba, to proszę wysłać skargę do urzędu marszałkowskiego.

Dbałość o możliwość konstruktywnego wyrażenia swojej opinii, to w szpitalu naczelna sprawa. Dzięki temu urząd marszałkowski miesiąc w miesiąc otrzymuje pochwały i listy gratulacyjne za stworzenie placówki, której poziom świadczonych usług oraz warunki bytowe od wielu lat znajdują się w ścisłej europejskiej czołówce. Nikomu przecież nie przyszłoby do głowy wyrażać się o nich niepochlebnie.

Lepiej późno, niż wcale.

Gdy zachłyśniesz się luksusem pobytu na oddziale patologicznym, a stan twojego zdrowia alarmująco pogorszy się, rychło przyjdzie ci pożegnać się z przytulną izbę, aby w pośpiechu udać się do właściwego oddziału. Wyczucie czasu i szybka reakcja, to słowa klucze zajmującej się tobą ekipy. W drodze na salę zabiegową dostajesz serię dziwnych zastrzyków, a kumulujący się ból zostaje skwitowany:

– Proszę się nie rozklejać. Nie jesteśmy w szkole.

Nawet w fazie kulminacyjnej zabiegów musisz zachować pełną czujność, żeby nie zostać obscenicznie pokrojonym. Kroić chcą oczywiście dla twojego dobra. W wersji oficjalnej. W nieoficjalnej – tak jest po prostu łatwiej. Tak więc pół przytomny wciąż trzymasz głowę na karku i pilnujesz, by twoje ciało pozostało w przyzwoitym stanie. Po wszystkim odczuwasz ulgę, ale nie masz pojęcia, że to nie koniec przyjemności, jakie na ciebie czekają. Teraz musisz dojść do siebie.

Na bogato.

Aby dochodzenie do siebie przyszło ci jak najsprawniej, niezbędna jest zbilansowana i pełnowartościowa dieta. A skoro od tylu lat regularnie płacisz składki zdrowotne, możesz liczyć na ekskluzywne dania à la carte. 

  1. Śniadanie: kleik, jajko na twardo i ćwiartka pomidora.
  2. Obiad: ryż z ananasem polany jogurtem truskawkowym.
  3. Kolacja: chleb, mielonka i liść sałaty.

Pod osłoną nocy wpierdalasz więc Knopersy, popijając Frugo, aby nadrobić utracone kalorie i przeżyć do kolejnego śniadania.

Nowością są metalowe sztućce, które dostajesz na czas swojego pobytu. Pamiętaj jednak, że masz je sobie sam myć po każdym posiłku, bo cena Pura poszła do góry, więc cięcia budżetowe wymusiły likwidację szpitalnego zmywaka.

Szpitalna brać.

Również szpitalni współlokatorzy nie przestaną wprawiać cię w zdumienie. Począwszy od pacjentki, która szantażuje lekarkę, aby w końcu wypuściła ją do domu:

– Czy Pani jest poważna? Czy Pani naprawdę chce, żebym straciła licencję na wykonywanie zawodu?

Aż po pacjentkę, która chwyta się wszelkich możliwych sposobów, aby lekarka nie wypisała jej ze szpitala:

– Ale ja się czuję tu tak bezpiecznie…

Lekarz prawdę ci powie.

Poranny obchód lekarski, to szansa na konsultacje najwyższej rangi specjalistów. Badania sprowadzają się do przyjacielskiej pogawędki:

– Jak się Pani dzisiaj czuje?

Po czym otrzymujesz specjalistyczną poradę:

– Proszę dążyć do opuszczenia szpitala.

Nie innego standardu opieki możesz się spodziewać po kadrze pielęgniarskiej. Od świtu do zmierzchu w rozśpiewanym humorze, uprzejma i na każde zawołanie:

– Wie Pani co, to nie jest autostrada do nieba.

Czas pożegnania.

Nadchodzi dzień wyjścia ze szpitala. Stoisz z łzami w oczach i nie wierzysz temu, co słyszysz. Wracasz do domu. Koniec szpitalnej przygody. Musisz się rozstać z wygodnym łóżkiem, pysznym jedzeniem i troskliwym personelem. Chcesz zostać, ale szpitalny wypis bezwzględnie uświadamia ci, że to naprawdę koniec. Z żalem pakujesz walizki. Smętnym krokiem przemierzasz szpitalny korytarz.

Od tej pory nic już znowu nie będzie takie samo.

Czy Wy też macie tak miłe wspomnienia z pobytu w szpitalu?

Przeczytaj też: Zwolnienie lekarskie dobre na wszystko.