Myślisz, że jeśli wskoczyłeś stołek wyżej w firmie, to nagle wiesz wszystko. Myślisz, że jeśli suma na twoim koncie powiększyła się o jedno zero, to nagle wiesz wszystko. Myślisz, że jeśli wspiąłeś się na wyższy szczebel znajomości społecznych, to nagle wiesz wszystko. Zapominasz o tym, kim byłeś przed chwilą. Zapominasz o tym, ile jeszcze przed chwilą zawdzięczałeś innym. Gardzisz tym, co przed chwilą sam miałeś. Tym, co przed chwilą było jeszcze dla ciebie ważne.

Gdy byłeś na dole, drażnili cię ci, którzy byli na górze.

Którym się udało. Którzy mogli sobie pozwolić na to, na co nie mogłeś sobie pozwolić ty. Zapewniałeś, że nie chcesz być tacy, jak oni. Że masz swoje zasady. Że nie posuniesz się tak daleko, aby zdobyć to, co zdobyli oni.

Dzisiaj jesteś na szczycie i drażnią cię ci, którzy są na dole.

Którym się nie udało. Którzy nie mogą sobie pozwolić na to, na co możesz sobie pozwolić ty. Zapewniasz, że nigdy więcej nie będziesz tacy, jak oni. Że masz swoją godność. Że nie upadniesz tak nisko, aby zadowolić się tym, co mają oni.

Nic nie jest stałe.

Tak jak stałe nie jest twoje spojrzenie na życie i innych ludzi. Wystarczy, że znajdziesz się w nowych okolicznościach. Nowe stanowisko, nowa suma na koncie, nowe auto, nowe mieszkanie, nowy partner, nowi znajomi. Myślisz, że dzięki temu znaczysz coś więcej. Że widzisz więcej. Że rozumiesz więcej. Myślisz, że postęp w życiu określa cię jako człowieka. Myślisz, że dzięki temu jesteś kimś nowym. Kimś lepszym. Kimś, z kim trzeba się liczyć.

Równie stałe nie jest twoje spojrzenie na życie, gdy wszystko tracisz. Gdy wracasz do punktu wyjścia. Gdy musisz zaczynać od nowa. Gorsza praca, debet na koncie, starsze auto, mniejsze mieszkanie, utrata partnera, utrata znajomych. Czujesz, że nie znaczysz nic. Że nie widzisz przyszłości w różowym kolorze. Że nic już nie wiesz. Nic nie rozumiesz. Czujesz, że jesteś nikim. Kimś gorszym. Kimś, kto nie ma już nic do powiedzenia.

– Może kiedyś byłeś coś wart. Ale się sprzedałeś. Wszystko robisz dla forsy.

– Posłuchaj cioto. Nic o mnie nie wiesz. O tym, co w sobie noszę. Ile ty masz? Dwadzieścia trzy lata? Za mało jeszcze przeżyłeś, żeby zrozumieć, że są rzeczy nieodwracalne. Ale przyjdzie taka chwila, która może cię wykończyć. I nic na to nie poradzisz.

Uwielbiam ten tekst z filmu We are your friends. Ja też mając dwadzieścia lat myślałam, że wiem wszystko o wszystkim i o wszystkich. Myślałam, że wiem, jak naprawić ten świat. Myślałam, że mam prawo pouczać. Dawać dobre rady. Szukać recepty na czyjeś życie. Oceniać. Krytykować. Szufladkować. To taki wiek, w którym myślisz, że inni nic nie rozumieją. Że inni popełniają błędy, których ty nigdy nie popełnisz. Że inni żyją tak, jak ty nigdy nie będziesz żył.

A potem życie weryfikuje wszystko. Przychodzi chwila, która niszczy twoje złudzenia. Która sprawia, że stoisz bezradnie i patrzysz, jak wali ci się to, co zbudowałeś. I nic na to nie poradzisz. Nie unikniesz tego. Nie schowasz się pod ziemię. Możesz tylko patrzeć i uczyć się. Pokory.

Wtedy wracasz do źródeł.

Do miejsca, w którym czujesz się bezpieczny. Do ludzi, których odstawiłeś na później. Do rodziny, z którą dobrze się wychodzi tylko na zdjęciach. Wracasz tam, żeby odnaleźć siebie. To kim naprawdę jesteś. Od kogo do tej pory uciekałeś. Wtedy dociera do ciebie, jak bardzo udawałeś kogoś, kim nie jesteś. To tak, jak napisał Piotr C. w swojej powieści Brud:

– W życiu najważniejsze jest odkrywanie swojej tożsamości. Czy ta whisky rzeczywiście ci smakowała, czy może tak ci się wydawało, bo smakowała twoim kolegom? Czy kupiłeś ten telefon dla siebie, czy żeby pokazać, że cię stać? Czy słuchasz tej muzyki dlatego, że ci się podoba, czy dlatego, że słuchają jej twoim znajomi, a ty boisz się przyznać, żeby cię nie wyśmiali? Co jest naprawdę twoje? Z takich drobnych rzeczy układa się nasza tożsamość. Kiedy wiesz, co naprawdę lubisz, trochę bardziej wiesz, kim jesteś.

Dowiedz się kim ty jesteś. Zajmie ci to tyle czasu, że zwątpisz w to, że cokolwiek wiesz o innych ludziach.


Dziękuję Ci za przeczytanie tego tekstu! Jeśli to, co przeczytałeś podobało ci się lub nie podobało ci się chętnie poznam Twoją opinię. Napisz do mnie na adres kontakt@katemucha.pl.

Jeśli chcesz pomóc rozwijać się blogowi Kątem Ucha, udostępnij proszę ten tekst.