Z rodzeństwem, jak to z rodziną. Dobrze wychodzi się na zdjęciu. I to tylko do momentu, gdy w grę wchodzą pieniądze. Później już nawet do wspólnego zdjęcia się nie staje. Staje się za to przed sądem. Stajesz jak obcy z obcym. Walczysz do upadłego o ostatni grosz po rodzicach. Zapominasz o tym, że w waszych żyłach płynie ta sama krew. Chciwość wyzwala w tobie żądzę, którą chcesz zaspokoić za wszelką cenę. Wyciągasz rękę po pieniądze, które nie są twoje. Których nie zarobiłeś. Których właściciel być może wcale nie chciał ci dać. A jednak twierdzisz, że ci się należą. I zrobisz wszystko, by je mieć.

– Czasami sobie myślę: może to dobrze, że nie mam rodzeństwa. Przynajmniej nie będzie sporów o pieniądze po rodzicach.

Zachowek.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu sprawa była jasna i podział był prosty. Wszystko dostawał syn. A jak było ich kilku, to dzieliło się mienie po równo. Córki dostawały parę groszy na posag i na tym się kończyło. Z czasem posag przestał być wymagany. Synowie dalej dostawali po równo, a córki nic. Nikomu nie przychodziło do głowy, że mogłoby być inaczej. Że można by to zmienić. Nikt nie robił żadnych awantur. Dziś członkowie rodziny pominięci w testamencie mają prawo ubiegać się o zachowek. O finansową rekompensatę, która często kończy się wieloletnimi wojnami między rodzeństwem.

– Nie rozumiem instytucji zachowku. Jeżeli ktoś zdecydował za życia, że sporządzi testament i zapisze wszystko nawet słupowi telegraficznemu, to znaczy, że nie miał życzenia, żeby ktokolwiek z rodziny po nim dziedziczył. Jeśli uznał, że przepisuje majątek tylko jednemu z dzieci – to znaczy, że również nie uważał, żeby reszcie się coś należało. Czy gdyby tydzień przed śmiercią ktoś roztrwonił cały swój majątek w kasynach, kochające dzieci też domagałyby się zachowku od ich właścicieli? Moim zdaniem samo sporządzenie testamentu jest wyrazem ostatniej woli i żadne wydziedziczenia nie są już potrzebne. Domaganie się zachowku oznacza nieposzanowanie ostatniej woli zmarłego, co już czyni domagających się niegodnymi dziedziczenia.

Opieka nad rodzicami.

Jedni opiekują się rodzicami z miłości, inni z poczucia obowiązku, jeszcze inni dla pieniędzy. Bez względu na motywację rekompensata za poświęcony czas, energię i cierpliwość wydaje się uzasadniona. Co jednak jeśli przez całe lata nie kiwnąłeś nawet palcem, zajmowałeś się tylko swoim życiem, nie dzwoniłeś, nie pomagałeś, nie wspierałeś finansowo, nie interesowałeś rodzicami, a po ich śmierci masz czelność wytaczać ciężkie działa w boju o ojcowiznę? Jakie przysługują ci prawa do tego, aby ubiegać się o coś, co nie kosztowało cię ani kropli potu na czole? Myślisz, że przysługują. Bo jesteś ich dzieckiem. Tylko, że nigdy wcześniej nie przyszło ci do głowy, aby w jakikolwiek sposób przyczynić się do pomnożenia lub utrzymania majątku rodziców. Zaś u kresu ich życia przypominasz sobie o rodzinnych powinnościach. I to nie o twoich powinnościach, ale o powinnościach względem ciebie. Chcesz dochodzić „swego”. Jakiego „swego” pazerny człowieku? Fakt bycia potomkiem nie zwalnia cię z obowiązku, żeby zastanowić się obiektywnie, czy rzeczywiście zasługujesz, aby cokolwiek otrzymać.

– Jestem najmłodsza z rodzeństwa i jak rodzice potrzebowali opieki to siostrzyczki już były na przedwczesnych nauczycielskich emeryturach, a ja pracowałam i jeździłam do nich na każdy weekend. One raz na pięć lat…na na groby rodziców tak często jeździły że w dzień wszystkich świętych dzwoniły do mnie z cmentarza i pytały gdzie leżą bo one zapomniały i nie mogą trafić.

Adwokat diabła.

Do wielu wojen między rodzeństwem nie doszłoby, gdyby  w sferę finansową nie mieszali się partnerzy. Bo o ile masz mądrego partnera, o tyle możesz liczyć na mądre wsparcie. Ale jeśli masz głupiego partnera, to popchnie cię w ogień, aby tylko napełnić po brzegi domowy portfel. Wielu partnerów nie ma skrupułów w tej kwestii. Bo to przecież nie o ich krewnych chodzi. Mają w nosie dobre relacje ze szwagrami i szwagierkami. Liczy się dobro ich własnej rodziny. Dlatego od głupiego partnera usłyszysz, że ci się wszystko należy. Koniec kropka. Bez względu na wszystko. I to głupi partner podsunie ci do wypełnienia sądowe papiery. I to głupi partner wmówi ci, że twój brat czy siostra są twoim wrogami. I że musisz z nimi walczyć. Bezlitośnie. Że masz dążyć po trupach do celu.

– Swego czasu mój ojciec alkoholik powiedział – po mojej śmierci to się pozabijajcie. I tak się dzieje – sprawa w sądzie – 6 lat. Siostra mieszka 3 domy dalej – widzimy się tylko na sprawach sądowych.

Do ostatniego grosza.

Dlatego idziesz ślepo w zaparte, nie zastanawiając się, ile jest sensu, w tym co robisz. Nie zastanawiasz się, w jakie pożyteczne cele mógłbyś zainwestować pieniądze wydane na prawników. Nie zastanawiasz się, ile zdrowia, nerwów i czasu tracisz, żeby postawić na swoim. A przede wszystkim, że tracisz więź z osobą lub osobami, które kiedyś były ci bardzo bliskie. Z którymi dzieliłeś dziecięce sekrety. Z którymi realizowałeś dziecięce marzenia. Dla których byłeś całym światem. Pomyśl, jak twoim rodzicom pękłoby serce, gdyby widzieli, co się z wami stało. Gdzie wylądowaliście. W jakim syfie się babracie. Publicznie. O każdy śmierdzący grosz.

– Każdy musi być kowalem swojego losu, a nie czekać na spadek. Spadek jest tylko dodatkiem w życiu, a nie oczekiwaniem na śmierć rodziców i bitwę o każdy grosz.

Kowal swojego losu.

Pieniądze dzisiaj są, a jutro ich nie ma. Pieniądze stają się nic nie warte w obliczu ciężkiej choroby, śmierci, rozwodu, utraty ukochanej osoby. Zaś pomocna dłoń brata lub siostry, wsparcie, obecność znaczą więcej, niż miliony zasranych złotych. Dlatego bądź kowalem własnego losu i dorabiaj się pracą własnych rąk, zamiast czekać, aż dostaniesz coś za darmo. Uszanuj decyzję swoich rodziców, jeśli zdecydują, że nie dostaniesz ani grosza. Może właśnie w ten sposób wyświadczają ci przysługę. Może w ten sposób dają ci szansę, żebyś do wszystkiego doszedł sam i znał wartość wszystkiego, co posiadasz.

Skąd wiesz, czy sam dokonasz podziału swojego majątku w sprawiedliwy sposób i uchronisz swoje dzieci przed walką o twoje pieniądze?

Przeczytaj też: I że cię opuszczę tuż po twej śmierci.