Żyjesz z kimś razem, a jednak osobno. Żyjesz z kimś razem, a jednak obok. Żyjesz z kimś razem, a mimo to masz wrażenie, że jesteście sobie obcy. Nie czujesz się rozumiany. Nie czujesz się doceniony. Nie czujesz, że coś znaczysz. Nie wiesz, o czym rozmawiać. Nie wiesz, co robić razem. Nie odnajdujesz dawnej radości z bycia razem. Twój związek przypomina bezludną wyspę. Czekasz, aż ktoś cię uratuje.

 – Nie mogę znaleźć właściwej kobiety. Czuję się taki samotny.

– Wierz mi, samotność we dwoje jest o wiele gorsza.


Czujesz się samotny w związku? A może masz pomysł, jak sobie z tym poradzić? Napisz!


Jesteś samotny w związku, bo nie jesteś sobą.

Przedstawiłeś komuś obraz siebie. Obraz kogoś, kim chciałbyś być lub kogoś, kim twój partner chciałby żebyś był. Podporządkowałeś się pod zasady, które nie są twoje. Z którymi się nie zgadzasz. Które cię ograniczają. Rezygnujesz z siebie na rzecz budowania czegoś, co i tak nie daje ci szczęścia. Rezygnujesz z siebie po to, by kogoś uszczęśliwić. Ale i tak nigdy nie uda ci się tego zrobić. Nie jesteś w stanie nikogo uszczęśliwić tak, jak nikt nie jest w stanie uszczęśliwić ciebie. Tylko ty możesz siebie uszczęśliwić. Tylko twój partner może siebie uszczęśliwić. Nigdy nie działa to na odwrót. Każdy jest odpowiedzialny za własne szczęście.

Jesteś samotny w związku, bo stworzyłeś fałszywy obraz drugiej osoby.

Stworzyłeś coś, co jest przekłamane. Nagięte pod twoje potrzeby. Pod twoją wizję kogoś, z kim chciałbyś być. Stworzyłeś coś, co mija się z rzeczywistością. Coś, co jest wytworem twojej wyobraźni. Twoich braków. Twoich niedoskonałości. Szukasz w innej osobie tego, czego ty nie masz. Bo łatwiej jest wymagać od kogoś wpasowania się w twoją wizję, niż samemu się zmienić. Wykreowałeś obraz kogoś, kto nie istnieje. Myślałeś, że można człowieka ulepić tak, jak lepi się garnek z gliny. Tylko, że człowiek nie jest gliną. I nic z niego nie ulepisz, jeżeli sam tego nie zechce.

Jesteś samotny w związku, bo skupiasz się na budowaniu zewnętrznego wizerunku.

Tworzysz iluzję idealnego związku. Bez problemów. Bez kłótni. Bez cichych dni. Bez kłopotów w łóżku. Bez weekendów przed telewizorem. Bez sprzeczek o niewyniesione śmieci. Najważniejsze, żeby na wakacyjnych fotkach miłość wyskakiwała z lodówki. Żeby móc pochwalić się romantyczną kolacją w najdroższej restauracji. Sylwestrowym wypadem do najmodniejszego kurortu narciarskiego. Dbasz o pozory na zewnątrz podczas, gdy wewnątrz wieje pustką.

– Nie rozumiem, co się stało. Przecież jeszcze niedawno w Walentynki dostałam od niego bransoletkę Swarovskiego i Mon Cheri. A teraz mówi, że to koniec.

Może twój partner tylko przez chwilę wpasował się w wyobrażenie, jakie stworzyłeś. A gdy przestał pasować, twierdzisz że się zmienił. Nieprawda. On zawsze był sobą. To ty dorobiłeś swoją ideologię. To ty namalowałeś obraz kogoś, kim chciałbyś, żeby był. Napisałeś historię kogoś, kim nie jest i nigdy nie będzie. Przeznaczyłeś swoją energię na odgrywanie roli, choć nigdy nie przeczytałeś jej scenariusza. Czekałeś na aplauz, który nigdy nie nadszedł.

Daj sobie na luz. Nie musisz nic nikomu udowadniać. Nie żyjesz z kimś dla innych. Nie żyjesz z kimś po to, by odgrywać przed innymi brazylijską telenowelę. Twój związek nie musi zdobywać niczyjej akceptacji. Nikt nie musi bić wam brawa. Nikt nie musi zachwycać się, jaką jesteście wspaniałą parą. Do niczego nie jest to wam potrzebne. Tylko wy jesteście sobie potrzebni.

– Zmienił się. Kiedyś był zupełnie inny.

Jasne, że się zmienił. I dalej się zmienia. Tak, jak ty się zmieniłeś i zmieniasz się cały czas. Tak, jak zmieniają się ludzie przez całe życie. Wszyscy podlegają prawu ewolucji. Ewolucji podlegają twoje wartości. Priorytety. Cele. Ewolucji podlega to, jak postrzegasz świat i to jak postrzegasz osobę, która żyje obok. To, czego chcesz i to, do czego zmierzasz. To, jak rozgrywasz swoją partię.

– Nigdy się nie zmieni. Zawsze już będzie taki sam.

Zmienia się. Jeśli tego nie widzisz, to może dlatego, że nie zmieniają się twoje oczekiwania. Wtedy rzeczywiście masz wrażenie, że nigdy się nie zmieni. Bo nie komponuje się z twoją wizją. Nie spełnia twoich wymagań. Jasne, że nie spełnia. Bo może idzie w kompletnie innym kierunku. Zmienia się w sposób inny, niż ty byś tego chciał. W końcu ma do tego prawo.

Kiedyś napisałam, o tym, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. I byłam w błędzie. Tak, jak w błędzie jest pewnie tysiące osób, które bezmyślnie powtarzają to zdanie. Z błędu wyprowadził mnie tekst, który dał mi zupełnie inne spojrzenie na ten temat. Wszak Heraklit nie wypowiedział tego zdania w kontekście powrotu do partnera, lecz w kontekście tego, że wszystko się zmienia. Zmieniają się ludzie. Zmieniają się okoliczności. Zmienia się życie. Każda chwila jest zupełnie inną chwilą, bo w każdej nowej chwili jesteś nowym człowiekiem. Nowa rzeka nie musi oznaczać gorszej rzeki. Nowa rzeka może być czymś całkiem dobrym w twoim życiu. Nowa rzeka może oznaczać nową szansę.

Czujesz się samotny we dwoje? Poznaj swojego partnera na nowo. I daj mu się poznać od innej strony. Od tej prawdziwej.

Przeczytaj też: Jestem sam i jest mi z tym cholernie dobrze.