Katujesz się. Ciągle o tym myślisz. Śnią ci się po nocach czarne scenariusze. Analizujesz, co mogłeś zrobić inaczej. Jak mogłeś uniknąć tego, co się stało. Jest ci wstyd. Wciskasz głowę w poduszkę na wspomnienie minionych zdarzeń. Boisz się wytykania palcami. Boisz się etykietek. Boisz się utraty tak ciężko wypracowanego wizerunku. Utraty uznania. Nie możesz przeżyć, że zawiodłeś. Nie możesz przeżyć, że nie jesteś idealny. Bo tego właśnie każdy od ciebie oczekiwał. Żebyś był idealny. Żebyś nie popełniał błędów. Żebyś dostosowywał się do czyichś nierealnych oczekiwań. Bo tobie nie wolno popełnić błędu. Tobie nie wolno się pomylić. Tobie nie wolno być człowiekiem.

Umarli za życia.

– Błędy. Kto ich nie popełnia? Chyba tylko ten, kto nic nie robi. Albo ten, kto umarł.

To właśnie ci, którzy nic nie robią mają najwięcej do powiedzenia. Zamykają się w czterech ścianach swojej strefy komfortu, sadzają siebie na wielkim tronie i podnoszą palec wskazujący. To właśnie ci, którzy nie żyją swoim życiem, nie popełniają też błędów. Umarli dla swojego życia. Żyją cudzym życiem. Cudzymi błędami. Cudzymi porażkami. Nie trzeba szukać daleko. Wejdź na dowolny artykuł dowolnego serwisu plotkarskiego. Przeczytaj komentarze pod zdjęciami gwiazd i celebrytów. Pełne potępienia. Jadu. Zawiści. Gwiazdy też nie mają prawa popełniać błędów. Nie mają prawa żyć życiem zwykłego człowieka. Nie mają prawa zakochać się w niewłaściwej osobie. Przybrać kilka kilogramów za dużo. Mieć gorszego okresu w życiu. Nie mają prawa zagrać złego filmu. Zafałszować nuty na koncercie. Przewrócić się na wybiegu. Gwiazdy muszą być nieskazitelne. Tak, jak nieskazitelni są ci, którzy wystukują na klawiaturze obraźliwe wypowiedzi.

Przyganiał kocioł garnkowi.

– Nie słuchaj go. Jemu samemu zdarzały się takie same błędy, a teraz zachowuje się, jakby nic takiego nigdy mu się nie przydarzyło.

Lubisz wytykać innym błędy.  Utwierdza cię to w przekonaniu, że jesteś od nich lepszy. Że masz coś do powiedzenia na każdy temat. Że możesz ich pouczać. Moralizować. Oceniać na podstawie popełnionych błędów. Szybko zapominasz, że sam popełniasz błędy. Że wcale nie świecisz przykładem. Szybko zapominasz, że popełniasz dokładnie takie same błędy. Ale siebie zawsze łatwiej jest rozgrzeszyć. Znaleźć usprawiedliwienie. Powiedzieć trudno. Przecież tobie może się zdarzyć. Przecież ty możesz się pomylić. Przecież jesteś tylko człowiekiem. Inni nie są lepsi. Inni popełniają jeszcze gorsze błędy. Inni też nie przepraszają.


Popełniłeś błąd i nie umiesz sobie z nim poradzić? Napisz!


To nie moja wina.

– Ja nienawidzę popełniać błędów. Lubię być perfekcyjny. Jestem perfekcyjny.

W mojej pracy często rekrutowałam nowych pracowników do swojego zespołu. Jednym z pytań, jakie zadawałam podczas rozmowy kwalifikacyjnej było:

– Jakie ma Pan/i podejście do popełnianych przez siebie błędów?

Zaskoczenie. Cisza. Chwila konsternacji. To pytanie zawsze sprowadza na ziemię. Niewerbalna reakcja zdradza wszystko. Nikt nie zakłada, że będzie popełniał jakiekolwiek błędy. Nie taka jest wizja.

– Yyy…na pewno zawsze staram się naprawić błąd…yyy…na pewno bym przeprosił.

Rzeczywistość jednak wie swoje. Wie, że rzadko do tych przeprosin dochodzi. Że rzadko błąd jest naprawiany. Że trudno przychodzi przyznanie się do błędu przed klientem. Przed kolegami. Przed samym sobą. Znacznie łatwiej przychodzi szukanie winy w innych.

– To niemożliwe, żebym zrobił coś takiego. Przecież wiem, jak to się robi. Przecież wiem, jaka jest procedura. Jesteś pewien, że o mnie chodzi?

Nieumiejętność przyznania się do błędu, nawet w obliczu niepodważalnych dowodów, sprawia, że winny staje się system. Trening. Warunki pracy. Wstyd przed publicznym przyznaniem się do błędu prowadzi do tego, że traci się tyle samo czasu na tuszowanie swojej odpowiedzialności, ile zajęłoby naprawienie błędu. Jeden z moich szefów zwykł mawiać:

– To nie jest problem, że popełniacie błędy. Popełniajcie je. Tylko nigdy nie popełniajcie tych samych błędów dwa razy.

Jeśli popełniasz te same błędy, to znak, że nigdy tak naprawdę nie wziąłeś sobie do serca lekcji, jakie niosą. Nie przejąłeś konsekwencjami, jakie z nich wynikają. Nie dostałeś porządnego kopniaka w dupę. To znak, że masz inne priorytety. Że jeszcze nie przewartościowałeś sobie pewnych spraw. Brak świadomości błędu, to powtarzanie tych samych schematów. Negowanie swojego udziału w wyrządzonych krzywdach. Odpieranie zarzutów. Wymazywanie z pamięci niechcianych wydarzeń.

Nie ty pierwszy i nie ostatni.

– Nie radzę sobie z faktem popełnienia błędu. Ciągle o nim myślę. Wiem, że już go nie popełnię po raz drugi, ale jak tu odgonić myśli. Strasznie emocjonalnie podchodzę do tego.

Błąd błędowi nierówny. Każdy błąd ma inną wagę. Inne znaczenie. Inne konsekwencje. Ale to nie zmienia faktu, że masz do niego prawo. Bo jesteś człowiekiem. I nikt nie dał ci z momentem przyjścia na świat poradnika, jak przejść przez życie, nie popełniając błędów. Nie raniąc nikogo. Nie paląc za sobą mostów. Nikt nie nauczył cię, co jest dobre, a co złe. Bo dla każdej osoby, co innego jest dobre, a co innego jest złe. To, co dla ciebie jest dobre, dla kogoś innego jest złe. Nie masz więc szans przejść przez życie, nie raniąc kogoś. Nie zawodząc kogoś. Nie tracąc kogoś. To w ten sposób zdobywasz wiedzę o życiu. Odkrywasz, co jest dla ciebie ważne. Stajesz się człowiekiem, którym jesteś.

– U mnie też tak jest, że jak coś zrobię źle, to później nie mogę się pozbyć z głowy tej natarczywej myśli o tym błędzie. Łazi to za mną przez cały dzień. W sumie chyba najszybciej mi przechodzi, gdy po prostu się wygadam.

Popełnienie błędu, to nie koniec świata. Nie ma takiego błędu, którego już kiedyś ktoś nie popełnił. Ilu ludzi, mając dobre intencje, popełniło największe błędy swojego życia? Nie jesteś w stanie ich uniknąć. Boisz się krytyki? Największym krytykiem swoich błędów jesteś ty sam. Największym oskarżycielem. Największym sędzią. To ty jesteś wobec siebie najbardziej wymagający. To ty dręczysz się wyrzutami sumienia. To ty zaniżasz poczucie swojej wartości. To ty czujesz się najgorszy. A w tym wszystkim zapominasz, że mylić się jest rzeczą ludzką. Że nie ty pierwszy i nie ostatni. Dopóki wyciągasz ze swoich błędów wnioski, dopóki za nie przepraszasz, dopóki starasz się je naprawić, dopóki robisz wszystko, by nie popełniać znów tych samych błędów, to wybacz sobie i przestań się zamęczać myśleniem o nich. Obwinianie się nic nie zmieni. Nie sprawi, że pójdziesz do przodu. Nie sprawi, że będziesz szczęśliwy.

Sytuacje bez wyjścia.

– Dużo zależy od tego, jakie konsekwencje wywołała moja pomyłka. Zawsze staram się jednak zachować zimną krew i wychodzę z założenia, że nie ma sytuacji bez wyjścia.

Są sytuacje bez wyjścia. Są sytuacje, w których jesteś przyparty do muru i nie masz szans się wybronić. Usprawiedliwić. Wykręcić od odpowiedzialności. Są sytuacje, w których nie da się cofnąć tego, co się stało. Wrócić do chwili, gdy wszystko można było jeszcze odkręcić. Naprawić. To są sytuacje, w których nie pozostaje ci nic innego, niż przeprosić. Przyznać się do winy. Wziąć na siebie odpowiedzialność za to, co się stało. Bez wypierania się. Zwyczajnie powiedzieć komuś masz rację. Powiedzieć pomyliłem się. Powiedzieć przykro mi.

Popełniłeś błąd.

– To tak, jak z gwoździami, które wbijasz w drewniany płot. Możesz je wyciągnąć, ale dziury w płocie pozostają na zawsze.

Nikt nie lubi, gdy otwarcie wytyka mu się błędy. Nikt nie lubi, gdy wytyka mu się błędy publicznie. Dlatego pierwszą zasadą komunikowania błędu jest zrobienie tego na osobności. Twarzą w twarz. Z szacunkiem. Nigdy przy innych ludziach. Nigdy na forum publicznym. Z szacunku do drugiej osoby. I do samego siebie. To tak, jak z krytyką. Ludzie zupełnie inaczej reagują, gdy wyrażana jest przy innych osobach, a inaczej, gdy bierze się kogoś na bok.

– Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień.

Nie musisz się bać. Prawdziwy przyjaciel zawsze wybaczy ci twoje błędy. Wspiera cię. Pomaga ci je naprawić. Ten, który wytyka ci błędy, żeby cię upokorzyć nigdy nie był twoim przyjacielem. Żadna strata. Ci, którzy zostają w twoim życiu bez względu na to, ile razy upadłeś, są twoim największym skarbem. Ci, którzy zostają przy tobie zamiast uciekać w chwilach, gdy wali ci się życie, są na wagę złota.

Nigdy nie przestajemy się uczyć.

-To tak, jak dziecko, które uczy się chodzić. Gdyby rodzice powstrzymywali je przed każdym upadkiem, nigdy nie nauczyłoby się chodzić.

Przestań się bać popełniania błędów. Każdy upadek to nowa nauka. Każdy upadek, to kolejna szansa na zdobycie wiedzy o tym świecie. Mimo, że jesteś dorosły wciąż czeka na ciebie tysiące błędów do popełnienia. Bo w ten sposób się rozwijasz. Idziesz do miejsc, do których nie trafiłbyś, nic nie robiąc ze strachu przed porażką. Najwięksi tego świata dochodzili do wielkich odkryć metodą prób i błędów. Gdyby nie ich błędy, które motywowały ich do dalszych poszukiwań, zaniechaliby prób znalezienia czegoś lepszego. Najwięksi tego świata dokonywali wielkich rzeczy właśnie dlatego, że nie bali się upadków. Nie bali się iść do przodu, wiedząc że prędzej czy później i tak się potkną. Tylko umarły się nie myli. Tylko umarły nie żyje.

Przeczytaj też: Ja bym tego nigdy nie zrobił.